Republika Mołdawi: Tak dla Europy, nie dla Rosji
29 września 2025
„Rosja i rosyjskie wpływy? Nie, dziękujemy!” – takim jasnym przesłaniem zakończyły się wybory parlamentarne w Mołdawii, które przyniosły nieoczekiwanie wysokie zwycięstwo. Zdecydowanym zwycięzcą została rządząca proeuropejska partia Akcja i Solidarność (PAS), która wbrew wszystkim sondażom uzyskała nieco ponad 50 procent głosów i zaskakująco obroniła dotychczasową większość absolutną. W nowym parlamencie będzie miała prawdopodobnie 55 ze 101 mandatów, tracąc jednak osiem mandatów w porównaniu z wynikiem wyborów z 2021 roku.
Prorosyjski sojusz wyborczy Bloku Patriotycznego, na czele którego stoi były prezydent Igor Dodon, uzyskał zaledwie 24 procent głosów, co stanowi gorszy wynik niż przewidywały liczne sondaże. W nowym parlamencie reprezentowany będzie również nominalnie neutralny, ale de facto prorosyjski blok wyborczy Alternatywa, reprezentowany przez mera stolicy Kiszyniowa, Iona Cebana (około ośmiu procent), oraz partia populistycznego biznesmena Renato Usatiego (Nasza Partia, sześć procent).
Drugim poważnym zaskoczeniem wyborów jest wejście do parlamentu partii, której żaden ankieter ani obserwator się nie spodziewał: prawicowo-populistyczna partia Demokracja w Domu (PPDA) uzyskała 5,6 proc. głosów. Opowiada się ona za zjednoczeniem Republiki Mołdawii z Rumunią i jest sprzymierzona ze skrajnie prawicową rumuńską partią Sojusz na rzecz Zjednoczenia Rumunów (AUR), której lider, George Simion, ma zakaz wjazdu do Republiki Mołdawii.
Zwycięstwo nie tylko dzięki diasporze
Po szczegółowym podliczeniu głosów stało się jasne, że PAS nie tylko zdobyła zdecydowaną większość głosów wśród silnej diaspory mołdawskiej w krajach Europy Zachodniej (około 800 tysięcy osób), ale także większość w trzech czwartych okręgów wyborczych kraju. Blok Patriotyczny zdołał zwyciężyć jedynie na tradycyjnie prorosyjskiej północy kraju oraz w autonomicznym regionie Gagauzji, jak również wśród stosunkowo nielicznych wyborców z separatystycznego regionu Naddniestrza.
Wynik wyborów jest zatem przede wszystkim poważną porażką Kremla, który zainwestował ogromne środki w prorosyjską kampanię. Lider PAS, Igor Grosu, który jest również przewodniczącym parlamentu, powiedział w poniedziałek rano: „Mołdawio, kłaniam się tobie. Wygrywaliście bitwę za bitwą z wrogami kraju, którzy wydawali się niezwyciężeni. Rosja włożyła w tę walkę wszystko, co miała: tony pieniędzy, kłamstw i nielegalnych działań”. Grosu określił wynik wyborów jako jasny sygnał, że „to my decydujemy o sobie, a nie Rosja”. Powiedział: „Nie tylko PAS wygrała te wybory, ale naród”.
„Mołdawia – Putin: 3:0”
Jeden z popularnych kandydatów PAS, Radu Marian, opublikował w poniedziałek rano na Facebooku wpis: „Mołdawia – 3, Putin – 0. Gratulacje dla Mołdawian!”. Było to nawiązanie do wyborów prezydenckich w listopadzie 2024 roku, które wygrała proeuropejska urzędująca prezydentka Maia Sandu, a także do przeprowadzonego w tym samym czasie referendum w sprawie członkostwa w UE, w którym społeczeństwo nieznacznie opowiedziało się za perspektywą członkostwa Republiki Mołdawii w UE.
W ostatnich tygodniach i miesiącach Republika Mołdawii była zalewana prorosyjskimi treściami w mediach społecznościowych. Większość z nich rozpowszechniał Patriotyczny Blok Wyborczy, ale wiele publikowały również nieznane konta. Ponadto moskiewski biznesmen Iłan Zor, skazany za „kradzież miliardów”, zorganizował zakrojoną na szeroką skalę akcję kupowania głosów.
Trening wzbudzania niepokojów
Koordynatorzy jego siatki byli wielokrotnie aresztowani. Ostatnio w zeszłym tygodniu podczas szeroko zakrojonej akcji w całym kraju, w trakcie której skonfiskowano duże ilości gotówki, materiałów propagandowych, sfałszowanych kart do głosowania, a nawet broni. Mołdawska i serbska policja aresztowała również uczestników obozu szkoleniowego w Serbii, gdzie obywatele Mołdawii i Rumunii byli szkoleni do organizowania niepokojów w okresie poprzedzającym wybory parlamentarne.
Ponadto Mołdawska Komisja Wyborcza (CKW) zakazała udziału w wyborach kilku partiom prorosyjskim z powodu nielegalnej kampanii i finansowania partii. Ostatnio, na kilka dni przed wyborami, zakaz dotknął dwie partie, w tym prorosyjską partię Serce Mołdawii (IM), kierowaną przez Irinę Vlah, byłą gubernator autonomicznego regionu Gagauzji, której elity polityczne są ściśle powiązane z Kremlem.
Niezwykle emocjonalne przesłanie
Prezydent Mołdawii Maia Sandu zwróciła się do wyborców w niedzielę wyborczą po tym, jak sama oddała głos, w niezwykle emocjonalny i zaniepokojony sposób, publikując między innymi film na Facebooku. Powiedziała w nim: „Rosja nie jest naszym przyjacielem. Zaatakowała sąsiedni kraj bez żadnego motywu, odcięła nam dostawy gazu i chce kupić nasze głosy i nasz kraj”. Później napisała również na Facebooku: „Mołdawia to nasz kraj, a nie kraj grupy przestępczej Sor”.
Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>
Lider Bloku Patriotycznego, Igor Dodon, ogłosił w niedzielę późnym wieczorem, że PAS przegrała wybory i wezwał do protestów w poniedziałek w obronie „zwycięstwa ludu nad PAS”. Dodon nie skomentował wyników wyborów aż do poniedziałkowego poranka. Obserwatorzy nie spodziewają się jednak żadnych poważnych protestów ani zamieszek w nadchodzących dniach, ponieważ wynik wyborów był niespodziewanie jasny. Mer Kiszyniowa Ion Ceban napisał po prostu na Facebooku: „Dziękujemy wszystkim. Szanujemy głos ludu!”.
Lider PAS i przewodniczący parlamentu Igor Grosu bronił na konferencji prasowej prawa opozycji do publicznego protestu. Wezwał Blok Patriotyczny i swojego parlamentarnego kolegę Igora Dodona do pokojowego protestu i niepłacenia jego uczestnikom – jak to już wielokrotnie miało miejsce w przeszłości.
Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW