1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW
PolitykaMołdawia

Republika Mołdawii: wybór między Europą a Rosją

27 września 2025

W Mołdawii odbędą się prawdopodobnie najważniejsze wybory parlamentarne od czasu uzyskania niepodległości w 1991 roku. Moskwa robi wszystko, aby odciągnąć ten kraj od kursu proeuropejskiego i odzyskać wpływy.

Walka o wpływy w Mołdawii: plakat wyborczy
Namiot promocyjny prorosyjskiego Bloku Patriotycznego na wybory parlamentarne w Republice Mołdawii w 2025 r.Zdjęcie: Simion Ciochina/DW

Jeśli wierzyć twierdzeniom zawartym w zalewie filmów na TikToku, to w Republice Mołdawii panuje obecnie terror: „dyktatura” proeuropejskiej prezydent Mai Sandu i rządzącej liberalno-konserwatywnej Partii Działania i Solidarności (PAS).

Nienawiść i tęsknota

„Reżim marionetkowy”, który sprzedał się UE, NATO i amerykańskiemu miliarderowi giełdowemu George’owi Sorosowi, mając na celu zniszczenie mołdawskiego rolnictwa, „wprowadzenie ideologii LGBTQ” i wciągnięcie kraju w wojnę z Federacją Rosyjską.

Wśród osób, które niemal codziennie publikują takie wypowiedzi na TikToku, jest również były prezydent Mołdawii Igor Dodon, lojalny zwolennik rosyjskiego dyktatora Władimira Putina. Dodon jest szefem Partii Socjalistów Republiki Mołdawii i liderem koalicji wyborczej „Blok Patriotów”. Logo tego sojuszu przedstawia biało-czerwoną gwiazdę z sercem w środku, a w nim symbol radziecki – sierp i młot. Sam Dodon określa się jako prawicowca, przywiązanego do „tradycyjnych wartości”, a swoje filmy lubi kończyć pozdrowieniem „Dopomóż Bóg!”.

Ta mieszanka nienawiści do Europy i Zachodu, tęsknoty za Związkiem Radzieckim, lojalności wobec Kremla, chrześcijańskiej pobożności i prawicowego populizmu znajduje oddźwięk w znacznej części mołdawskiego społeczeństwa – prawdopodobnie również wskutek niepewnej sytuacji społeczno-ekonomicznej wielu mieszkańców tego kraju, zwłaszcza emerytów.

Tendencję tę można było zaobserwować już rok temu. Wówczas prezydent Mołdawii Maia Sandu wygrała wybory na drugą kadencję z niewielką przewagą głosów. Jednocześnie odbyło się referendum w sprawie członkostwa Mołdawii w UE, które zakończyło się niewielką większością kilku tysięcy głosów na korzyść jej europejskiej perspektywy.

Spotkanie wyborcze zorganizowane przez prorosyjski Blok Patriotyczny przed wyborami parlamentarnymi w Republice Mołdawii w 2025 r.Zdjęcie: Simion Ciochina/DW

Prawie połowa niezdecydowanych

Teraz jednak sytuacja polityczna w kraju może się faktycznie zmienić. W niedzielę (28.09.2025) odbędą się regularne wybory parlamentarne – pierwsze od czasu, gdy w 2022 roku Mołdawia wraz z Ukrainą uzyskały status krajów kandydujących do UE. Wybory te od miesięcy postrzegane są jako „wybory, które zadecydują o jej dalszym losie”; albo w kierunku UE, albo z powrotem do Rosji.

Sondażowe wyniki są jednak uważane za bardzo niewiarygodne. Ponadto prawie połowa wyborców nadal nie jest zdecydowana, na kogo bedzie głosować. Jednak liberalno-konserwatywna, proeuropejska, antykorupcyjna i obywatelska Partia Akcji i Solidarności (PAS) może stracić większość absolutną, którą zdobyła w 2021 roku, nawet jeśli pozostanie najsilniejszą partią w parlamencie.

Dwa inne sojusze wyborcze, które według sondaży będą reprezentowane w nowym parlamencie Mołdawii, mają wyraźnie prorosyjskie nastawienie. Oprócz „Bloku Patriotów” jest to „Blok Wyborczy Alternatywa” burmistrza Kiszyniowa Iona Cebana.

Groźba rosyjskiego ambasadora

Szanse na wejście do parlamentu ma również formacja „Nasza Partia”. Na jej czele stoi biznesmen Renato Usatii, który dorobił się fortuny w Rosji – trudny do sklasyfikowania polityczny awanturnik i populista. Po wyborach to on może stać się decydującym czynnikiem i zadecydować o tym, czy Mołdawia zachowa proeuropejski rząd, czy też otrzyma rząd prorosyjski.

W obliczu tej sytuacji prezydent Maia Sandu ogłasiła nadchodzące wybory najważniejszymi od czasu uzyskania niepodległości przez Mołdawię  w 1991 roku i ostrzegła przed „klęską demokracji”. Wtedy „Rosja zdestabilizuje nas i wyrwie z Europy”, jak stwierdziła.

Prorosyjskie spektrum polityczne nie stara się temu zaprzeczyć. Dodon i jego "Blok Patriotów" otwarcie opowiadają się za zakończeniem proeuropejskiego kursu i powrotem do rosyjskich struktur: Wspólnoty Niepodległych Państw i Unii Eurazjatyckiej. Ambasador Rosji w stolicy Mołdawii, Kiszyniowie, Oleg Ozerow, kilka dni temu cynicznie zagroził, że Rosja opowiada się za zachowaniem integralności terytorialnej i neutralności Republiki Mołdawii. Przykład Ukrainy pokazuje, co się stanie, jeśli zrezygnuje ona ze swojego neutralnego statusu.

Namiot wyborczy Partii Akcji i Solidarności (PAS) (partii rządzącej) w Kiszyniowie podczas kampanii w Republice Mołdawii w 2025 r.Zdjęcie: Simion Ciochina/DW

Upokorzenia dla Rosji

Z ekonomicznego punktu widzenia Kreml nie potrzebuje małej, rolniczej Republiki Mołdawii z jej 2,4 milionami mieszkańców. Jednak imperialna mentalność Rosji doprowadziła do wybuchu pierwszej postsowieckiej wojny wiosną 1992 roku. W walczącym wówczas i do dziś separatystycznym Naddniestrzu stacjonuje obecnie około 1500 rosyjskich żołnierzy z dużym arsenałem broni.

Od 2022 roku strategiczne znaczenie Republiki Mołdawii wzrosło, ponieważ Moskwa mogłaby prowadzić wojnę na dwóch frontach przeciwko Ukrainie, podbijając Mołdawię, która jest w gruncie rzeczy bezbronna. W postawie Rosji wobec tego małego państwa nie należy również lekceważyć upokorzeń, jakich doznała; na przykład poprzez to, że kobieta taka jak nieprzekupna i skromna Maia Sandu zdołała wyrwać Mołdawię spod rosyjskiej dominacji i poprowadzić ją w stronę Europy.

Sieć kupowania głosów

Mając to wszystko na uwadze nie należy się dziwić, że Rosja robi wszystko, co w jej mocy, aby niedzielne wybory zakończyły się zgodnie z jej oczekiwaniami. Jednym z narzędzi służących do tego celu jest kupowanie głosów za pomocą aplikacji. Już w zeszłym roku zarejestrowało się w niej prawdopodobnie nawet 300 tys. wyborców. Władze państwowe mówiły wówczas o „bezprecedensowym ataku hybrydowym” na Republikę Mołdawii.

Kupowanie głosów koordynuje sieć mołdawsko-izraelskiego biznesmena Ilana Sora, którego zleceniodawcami są rosyjskie służby specjalne, a w końcowym rachunku Kreml. Sor jest mózgiem tzw. "kradzieży miliardów" w latach 2012–2014 i został prawomocnie skazany w Mołdawii. W 2019 roku uciekł z niej najpierw do Izraela, a później do Rosji. Kilka partii, które założył specjalnie na potrzeby obecnych wyborów, zostało zakazanych.

Od miesięcy mołdawska policja ostrzega przed angażowaniem się w kupowanie głosów. Najwyraźniej bez większego powodzenia. Obecnie w całym kraju niemal codziennie odbywają się naloty na oszustów wyborczych, a koordynatorzy akcji kupowania głosów są aresztowani.

Naddniestrze: rosyjska enklawa?

02:45

This browser does not support the video element.

Fake newsy i prorosyjskie narracje

Innym środkiem jest zalewanie mediów społecznościowych, zwłaszcza TikToka, tysiącami filmów, w których rozpowszechniane są fałszywe wiadomości. Jest to skuteczne, ponieważ zdecydowana większość obywateli Mołdawii czerpie informacje przede wszystkim z mediów społecznościowych. Oprócz typowych prorosyjskich narracji, w wielu filmach twierdzi się obecnie, że „reżim” Maia Sandu jest uosobieniem korupcji, a polityka partii PAS pogrąża setki tysięcy ludzi w ubóstwie.

Jednak to właśnie Sandu i założona przez nią Partia Akcji i Solidarności po raz pierwszy od uzyskania niepodległości przez Republikę Mołdawii zdecydowanie walczą z korupcją. A wojna Rosji z Ukrainą pogrążyła Mołdawię w poważnym kryzysie gospodarczym, przede wszystkim z powodu drastycznego wzrostu cen energii i wstrzymania dostaw rosyjskiego gazu od początku 2025 roku.

Były prezydent Mołdawii Igor Dodon, który sam jest podejrzany o korupcję w kilku sprawach, nie przejmuje się oczywiście faktami. Nawiązując do żółtego koloru partii PAS, jego głównym hasłem wyborczym jest: „Żółta zaraza musi zniknąć!”.

Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Pomiń następną sekcję Dowiedz się więcej