Rubio w Monachium: łagodniejszy ton, ale treść bez zmian
15 lutego 2026
Przemówienie Marco Rubio na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa nie odbiegało od tematów dominujących w drugiej kadencji Donalda Trumpa.
Rubio stwierdził w sobotę (14.02.), że Europa musi przyspieszyć wydatki na obronność i budowę armii. Sekretarz stanu USA ostrzegł, podobnie jak wcześniej administracja Trumpa, że Europa ryzykuje „zanik cywilizacyjny”. Wyraził ogólny pogląd, że w nowym porządku świata to narody, a nie instytucje, będą w stanie przywrócić niedoskonały świat na właściwe tory.
Jednak jego ton był znacznie łagodniejszy niż rok temu, gdy wiceprezydent USA JD Vance wstrząsnął zgromadzeniem światowych liderów politycznych i obronnych, ostro krytykując europejskie podejście do wolności słowa, imigracji i bezpieczeństwa. Richard Walker, korespondent międzynarodowy DW, zauważył, że Rubio próbował stworzyć „narrację w stylu Trumpa na temat tego, czym jest Zachód”.
– Przesłanie Rubio było znacznie cieplejsze w tonie, naprawdę starał się poruszyć europejskie serca, aby stworzyć poczucie wspólnego celu, prawie stworzyć teorię, która łączy bezpieczeństwo z innym pomysłem na... Zachód. Wiele osób tutaj wydaje się odczuwać ulgę, że nie było to jak u JD Vance'a, ale gdy uważnie słucha się tego, co mówił Rubio, widać w tym wiele z pewnej trumpowskiej wizji narodu, co przejawiało się przez całe przemówienie – mówi Walker.
Ostatni rok przyniósł wzrost obaw, że – z Trumpem spoglądającym na duńskie terytorium Grenlandii i mówiącym otwarcie o strefie wpływów bardziej skoncentrowanej na Amerykach – USA będą chciały wycofać się z Europy. Jednak poprzez swoje przemówienie Rubio chciał objąć ramieniem Europę.
Wciąż tkwiąc w trumpowskim podejściu do polityki klimatycznej i imigracyjnej, Rubio jednocześnie przedstawił USA jako „dziecko Europy”. Próbując pokonać podziały ostatniego roku, przywoływał wspólne dziedzictwo chrześcijańskie po obu stronach Atlantyku oraz powiązania z Europą, które miały zbudować USA. Rubio chwalił także partnerów w Europie za pomoc w stwarzaniu możliwości pokojowych dla Ukrainy, pozostając jednocześnie krytycznym wobec ONZ jako forum skutecznej dyplomacji.
„Cywilizacja” w centrum sojuszu USA z Europą
Rubio utrzymał również konsekwentny temat drugiej administracji Trumpa — powtarzany przez innych światowych liderów, w tym kanclerza Niemiec Friedricha Merza, w pierwszym dniu MSC w piątek — że globalny porządek się zmienił, pozycjonując przy tym USA jako silnego strażnika zachodnich wartości i kultury.
– My w Ameryce nie mamy interesu w tym, by być grzecznymi i porządnymi opiekunami sterowanego upadku Zachodu – powiedział Rubio. – Nie dążymy do separacji, ale do ożywienia starej przyjaźni i odnowienia największej cywilizacji w historii ludzkości – zapewnił.
„Cywilizacja”, wymieniona przez Rubio kilkanaście razy, stała się siłą rzeczy tematem sobotnich rozmów w Monachium. Terminu tego użył też jego chiński odpowiednik Wanga Yi, gdy opisywał Chiny i Europę jako cywilizacje partnerskie — a nie rywalizujące.
Podczas gdy Wang uderzył w inny ton w swoim wystąpieniu do delegatów, wzywając do poprawy globalnego zarządzania w ramach Organizacji Narodów Zjednoczonych, Rubio powtórzył pogląd Trumpa, że narody powinny być na pierwszym miejscu w polityce zagranicznej i odrzucił ONZ jako skutecznego arbitra w relacjach międzynarodowych.
– Rubio bardzo dużo myśli o rywalizacji między Stanami Zjednoczonymi a Chinami – powiedział Walker, dodając, że mimo łagodniejszego tonu, Rubio powtórzył przesłanie Vance'a, iż pokaz narodowej siły jest „sposobem na osiągnięcie celów”, a nie „liberalnym, międzynarodowym” podejściem promowanym przez UE. Walker dodał, że „dla Unii Europejskiej podstawowe idee i retoryka, której Rubio używał tutaj, są w rzeczywistości dość niepokojące, ponieważ cały sens Unii Europejskiej polega na tym, aby wyjść poza myślenie w kategoriach narodowych, a nie próbować wyrażać idee tego typu, że Zachód jest największą cywilizacją w historii ludzkości.
Mówiąc o wspólnej „cywilizacji”, Rubio opisywał wspólną kulturę zachodnią jako „unikatową, charakterystyczną i niezastąpioną”. Powiedział, że nie jest „naszym celem ani naszym pragnieniem” być świadkiem końca transatlantyckiego sojuszu.
Ostrożne przyjęcie przemówienia Rubio
Chociaż narracja była cieplejsza w porównaniu do wystąpień innych amerykańskich urzędników, w tym Trumpa, począwszy od lutego 2025 roku, Rubio wyraźnie trzymał się narracji oficjalnej amerykańskiej administracji.
Wypomniał Europejczykom to, co nazwał „kultem klimatycznym” – w momencie, gdy USA zmieniły kurs z zielonej transformacji z powrotem w kierunku interesów związanych z paliwami kopalnymi, i powiedział, że Europa nie powinna bać się technologii, nawiązując w ten sposób do wysiłków UE, by wprowadzić zasady ochrony przeciwko amerykańskim firmom technologicznym.
Wątki te zostały zauważone przez europejskich polityków, którzy cały czas podkreślali jednak zasadniczą zmianę tonu. Minister spraw zagranicznych Niemiec Johann Wadephul powiedział DW w Monachium, że propozycja Rubio była „inną kategorią w porównaniu do przemówienia, które słyszeliśmy w zeszłym roku [od Vance'a]”.
Jednak Wadephul również podkreślił znaczenie niemieckiej i europejskiej niezależności w sprawach obronności, polityki klimatycznej i handlu.
– Zmiany klimatyczne istnieją, i oczywiście musimy na nie odpowiedzieć, nie możemy twierdzić, że zmiany klimatyczne nie istnieją, ale zrozumiałem jego przemówienie w taki sposób, że musimy dawać elastyczne odpowiedzi, a nie być dogmatycznymi – powiedział.
– Nie powiedziałbym, że nasze priorytety oraz priorytety USA pokrywają się w stu procentach, ale powiedziałbym, że to naprawdę wspólny grunt dla jasnej przyszłości między Stanami Zjednoczonymi a Europą – podkreślił szef niemieckiej dyplomacji.
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen bezpośrednio odniosła się do uwag Rubio w swoim przemówieniu, mówiąc, że „niezależna Europa to silna Europa. A silniejsza Europa to silniejszy sojusz transatlantycki”.
– Byłam bardzo uspokojona przez [Rubio]. Znamy go, to dobry przyjaciel, silny sojusznik – powiedziała von der Leyen.
Zarówno ona, jak i premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer unikali komentowania przemówienia Rubio w szczegółach, zamiast tego koncentrując się na mówienie o silniejszej Europie. Starmer powiedział, że uwagi Rubio są „spójne” z jego własnymi, iż „Europa nie zrobiła wystarczająco dużo dla swojej obrony i bezpieczeństwa przez wiele lat”.
Sikorski: za mało Ukrainy w wystąpieniu Rubio
Polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski powiedział DW, że chociaż „powrót amerykańskiej uprzejmości” jest mile widziany, to rozczarował go fakt, iż Ukraina nie zajęła w przemówieniu Rubio ważnego miejsca.
– To, co było nieco rozczarowujące, to brak tego, co my Europejczycy uważamy za najpilniejsze zagrożenie dla naszego kontynentu, czyli odniesienia do rosyjskiej agresji w Ukrainie – powiedział Sikorski.
Dodał, że „prawdziwe zagrożenie dla Europy to państwowa ideologia Rosji — ideologia autokracji i ekspansji, odbudowy [rosyjskiego] imperium. I to koniecznie musiałoby się odbyć naszym [Europy] kosztem naszej i nie możemy na to pozwolić”.
Sikorski przyznał, że Trump ma rację w niektórych kwestiach i powiedział, że UE przygotowuje się teraz na „nową erę, w której Europejczycy wezmą odpowiedzialność za obronę terytorialną w Europie”.
– Zachodnia Europa zbyt długo czerpała korzyści z dywidendy pokoju. I tu trzeba przyznać prezydentowi Trumpowi , że to on — w swoim niepowtarzalnym stylu — powiedział nam, że musimy wziąć się w garść. A my, jako Europejczycy, teraz wydajemy [na obronę] dwukrotnie więcej niż przed jego kadencją – podkreślił szef polskiej dyplomacji.