Sebastian Vettel
27 października 2013
Po dzisiejszym triumfie na torze Budd International niemiecki kierowca ze stajni Red Bull wszedł do elitarnego klubu kierowców Formuły 1 złożonego zaledwie z trzech członków. Obok niego są w nim tylko jego rodak Michael Schumacher i legendarny Argentyńczyk Manuel Fangio. Tej trójce udało się zdobyć mistrzostwo świata F1 czterokrotnie, rok po roku.
Łobuziak czy mistrz?
Młody, utalentowany, sympatyczny. Tak mówią o nim jego fani. Ale Sebastian Vettel ma także wielu przeciwników, którzy zarzucają mu zarozumialstwo, arogancję i łobuzerskie zachowanie na torze. Kto ma rację? zapewne prawda leży gdzieś po środku, gdyż bez cienia ambicji i wiary we własne siły nikt nie zostanie mistrzem świata w żadnej konkurencji, a wyścigi Formuły 1 wymagają od kierowców specjalnych umiejętności postawienia na swoim.
Znawcy tej konkurencji twierdzą, że najwięksi rywale Vettela: Hamilton, Rosberg i Alonso jeżdżą równie dobrze jak on i nie mają słabych punktów. Dlaczego zatem wciąż wygrywa Vettel, a nie któryś z nich? Były niemiecki kierowca wyścigowy i ceniony komentator sportowy, pracujący dla komercyjnej stacji telewizyjnej RTL Christian Danner twierdzi, że tajemnica jego sukcesów kryje się w doprowadzonych do perfekcji umiejętnościach mechaników ze stajni Red Bull, z których Vettel "wycisnął ostatnie soki i stworzył z nimi precyzyjny mechaznizm nie do pobicia".
Niki Lauda mówi, że Vettel "przewyższa rywali ambicją, graniczącą z opętaniem". Inni też chcą wygrywać, ale Vettel "nie chce słyszeć o porażce i pracuje nad techniką jazdy tak długo, aż uzna, że niczego, przynajmniej na razie, nie da się poprawić". W identyczny sposób podchodzi do swego bolidu: "zmusza mechaników do uczynienia z niego niezawodnego narzędzia do odnoszenia kolejnych zwycięstw", opowiada Lauda. Ale tylko w ten sposób można dziś wygrać tytuł mistrzowski - dodaje. - Gdyby rywale Vettela dysponowali równie dobrym autem co on, być może któryś z nich mógłby go pokonać - twierdzi. Ale na razie to Vettel ma najszybszy pojazd, co zawdzięcza "niekończącej się pracy nad nim z mechanikami", którzy "odczytują mu z oczu każde życzenie". Tyle Niki Lauda.
Prawo do kaprysów?
Dotychczasowe sukcesy Vettela przemawiają na korzyść obranej przez niego strategii i taktyki. Także w jego przypadku obowiązuje zasada, że zwycięzca ma rację, nawet wtedy, kiedy jego postępowanie budzi wątpliwości. Przykład? W drugich eliminacja tegorocznego sezonu w Malezji Vettel, wbrew zaleceniu kierownictwa stajni Red Bull ryzykanckim manewrem wyprzedził swego kolegę z zespołu Marka Webbera i wygrał wyścig. Szefostwo zmyło mu za to głowę, ale Vettel bynajmniej nie okazał skruchy. Powiedział tylko, że "Webber nie zasłużył na zwycięstwo, skoro dał się wyprzedzić". Finał tej historii jest taki, że Vettel wzmocnił swą pozycję w zespole Red Bull, a Webber go opuści po zakończeniu tegorocznego sezonu F1.
W podobny sposób Sebastian Vettel zareagował na rozsiewane przez rywali pogłoski, że swe zwycięstwa zawdzięcza niedozwolonym manipulacjom przy bolidzie. Na konferencji prasowej powiedział, że "różnica między nim, a jego konkurentami kryje się w drobiazgach. Jednym z nich jest to, że kiedy oni moczą kąpielówki wraz z ich zawartością w hotelowym basenie", on do późnej nocy "pracuje do upadłego z mechanikami przy samochodzie, starając się doprowadzić go do ideału".
Ta jego wypowiedź była wielokrotnie cytowana i komentpowana jako policzek wymierzony konkurencji. Znawca Formuły 1, Peter Mücke, twierdzi, że "mistrz nie zawsze musi być sympatyczny i ma prawo do kaprysów jeśli jest przekonany, że ma rację". To przywilej każdej gwiazdy, mówi, a Vettel już dziś jest jedną z największych gwiazd w historii sportu samochodowego. Poza tym ten sport, podobnie jak film, żywi się takimi historiami. - F1 to nie jet zabawa w piaskownicy dla grzecznych dzieci. Wygrywa najlepszy, najbardziej bezwzględny w dążeniu do sukcesu - zaznacza Mücke. Vettel płaci za to utratą sympatii w oczach części kibiców. W tym roku został przez nich wygwizdany w Monza i Singapurze.
Jaki jest prywatnie? Sam nie mówi wiele o sobie. Nie stara sią także wykreować korzystnego dla siebie wizerunku na takich portalach społecznościowych jak Facebook czy Twitter. W odróżnieniu od innych kierowców nie ma menadżera. Jest firmą, w której sam jest jednocześnie szefem i jedynym pracownikiem. Starannie odziela od siebie sprawy zawodowe i prywatne. O jego życiu prywatnym wiadomo tyle, że od lat jest związany ze swą młodzieńczą, wielką miłością Hanną Prater, z którą mieszka w Ellighausen w Szwajcarii w przebudowanym młynie. Unika wystąpień publicznych, nie lubi być uczestnikiem nawet najlepiej przygotowanych "party" i nie pozuje na gwiazdora w telewizji. Skupia się na tym, co uważa za najważniejsze: swej karierze sportowej.
Jens Krepela / Andrzej Pawlak
Red. odp.: Barbara Cöllen