1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Siła bezsilnych. Sukces romskiej reżyserki w Niemczech

21 lutego 2021

Za rolę w filmie "Gipsy Queen", urodzona w Rumunii aktorka Alina Serban otrzymała Niemiecką Nagrodę Aktorską 2020. To przykład niezwykłej kariery osoby romskiego pochodzenia.

Deutschland Berlin | Deutscher Schauspielpreis 2020 | Alina Serban
Zdjęcie: Eventpress Radke/picture alliance

- Nic nie spadło mi z nieba. Mówię to za wszystkich, którzy musieli zaczynać od zera. To jest źródło mojej siły - tłumaczy aktorka, scenarzystka i reżyserka Alina Serban. Urodziła się w romskiej rodzinie w Rumunii. Ma za sobą długą drogę. Jej życiowe motto to odpowiedzialność i zdrowy rozsądek. - Angażuję się w coś tylko wtedy, gdy czuję, że warto - nie tylko dla mnie, ale dla świata, dla ludzkości. Zanim coś zacznę, zadaję sobie następujące pytania: "Czy wyrządzam tym komuś szkodę?", "Komu to przyniesie korzyść?" i "Dlaczego mam opowiedzieć tę historię?"

Jeśli chodzi o  zasady Alina jest odporna i uparta. Często musiała odrzucać oferty lub była odrzucana, ponieważ zawsze broniła swojej wizji, w której zwracała uwagę na dyskryminację Romów i innych mniejszości.

- Opowiadam historie, które sama przeżyłam. Niczego nie zapożyczam od innych. Nigdy nas nie zdradzę. Nie próbuję robić z nas egzotyki. Opowiadam z ludzkiej perspektywy o naszej specyfice, bez powielania stereotypów na nasz temat.

W 2020 roku Alina stała się znana w Niemczech. Jako odtwórczyni roli głównej w filmie "Gipsy Queen" pobiła serca publiczności. Grała w nim samotną matkę z Rumunii, która jako bokserka z trudem radzi sobie w Niemczech.

Twarz Aliny nagle zaczęła się pojawiać na okładkach kolorowych pism. Jej sukces dał nadzieję innym kobietom na karierę w filmie. Jednak Alina podchodzi do swojego sukcesu sceptycznie.

- To nie jest tak, że wszystko stoi przede mną otworem. Jako aktorka i tak zawsze jestem angażowana do banalnych ról, a jako scenarzystka i reżyserka nieustannie zmagam się z finansowaniem i dystrybucją oraz zderzam się z niezliczonymi szklanymi sufitami w systemie.

Aktorka, scenarzystka, reżyserka: Alina Serban w czasie sesji zdjęciowej w Paryżu (2019)Zdjęcie: Lionel Bonaventure/AFP/Getty Images

"Nie chciałam poddać się cenzurze"

W swoim najnowszym filmie krótkometrażowym Alina dzieli się własnym spojrzeniem na białe plamy w historii Rumunii. Niewiele osób wie o mrocznych czasach, gdy Romowie byli traktowani jak niewolnicy. Kilka lat temu Alina znalazła w gazecie artykuł o losach młodego chłopca, który poświęcił swoje życie, by położyć kres niewolnictwu. Wspomnienie przytoczone w gazecie było oparte na perspektywie "białego" człowieka, więc Alina postanowiła opowiedzieć własną wersję tego wydarzenia.

Najpierw zaadaptowała tę historię na potrzeby teatru. Rumuńskie instytucje nie były zbytnio zadowolone z jej planu. Ministerstwo Kultury zasugerowało, by zamiast słowa "niewolnictwo" użyła słowa "poddaństwo". Publiczne wystawienie tej sztuki stanęło pod znakiem zapytania, bo chciano jej zakazać używania tego określenia zarówno na plakatach, jak i w informacji prasowej.

- Byłam w tej sytuacji sama, a mimo to nie chciałam podporządkować się cenzurze. Dopisałam więc do sztuki scenę, w której odczytywany jest oryginalny list, w którym wywierano na mnie presję - tłumaczy reżyserka.

Spektakl pojawił się także na platformie Youtube. Ale na tym protest Aliny się nie skończył. Na konferencji prasowej wyświetlała na ścianie słowo "niewolnictwo". Zorganizowała też widowiskowy happening na ulicy z udziałem romskich kobiet.

Alina podkreśla, że zwykle koncentruje się na pracy i jej efektach, ale ta publiczna demonstracja była potrzebna, by pokazać, że nie godzi się na cenzurę.

Alina Serban jako bokserka w filmie "Gypsy Queen" (2019)Zdjęcie: Imago Images/Prod.DB/L. Gnaiger

"Podczas pandemii rasizm przybrał na sile"

Oprócz sztuki Alina wyprodukowała film krótkometrażowy na temat traktowania Romów jak niewolników. Nie otrzymała na ten cel żadnego wsparcia rządu, więc sama musiała zadbać o znalezienie funduszy z innych źródeł. Alina uważa, że jej film nie osiągnął wystarczającego rozgłosu, na jaki zasługiwał by jego temat. 

- Wielu Romów do dziś nie ma bieżącej wody, są bezdomni, żyją na ulicach. Podczas pandemii COVID rasizm jeszcze bardziej przybrał na sile, odczuwam to na własnej skórze. Otrzymuję odmowę za odmową i wypłakuję sobie oczy. Wiem, że w obecnych czasach budżety na kulturę i sztukę są jeszcze mniejsze - mówi Alina.

Sukces w Niemczech dodał jej jednak otuchy.

- Niemiecka Nagroda Filmowa była dla mnie bardzo ważna; szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że w chwili nominacji film nie miał jeszcze nawet premiery. Wiele rzeczy jest tak wspaniałych, że wydają mi się niemal surrealistyczne - komentuje dodając, że "nigdy, przenigdy nie należy się nie poddawać".

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Społeczność romska w Europie. Fakty i mity

01:56

This browser does not support the video element.