Sikorski: Europa powinna być przy rozmowach pokojowych
14 lutego 2026
Na temat pomocy wojskowej dla Ukrainy Radosław Sikorski mówił podczas sobotniego (14.02.2026) panelu w ramach Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa (MSC). – Gdy Amerykanie dostarczali większość militarnego wsparcia, było naturalne, że przewodzili negocjacjom – tłumaczył. Teraz jednak to Europejczycy ponoszą koszty, podczas gdy USA tego prawie nie robi.
– Jeśli to my płacimy, zasługujemy na miejsce przy stole negocjacyjnym, bo wynik tej wojny będzie nas dotyczyć – podkreślił szef polskiej dyplomacji. – Kupujemy amerykańską broń, by dostarczyć ją do Ukrainy – dodał.
Komentując postawę Rosji i jej deklarowane rzekome dążenie do pokoju, powiedział, że „każdy dyktator mówi, że chce pokoju, o ile druga strona się podda”.
Sikorski ostrzegł, że „jeśli USA zmuszą Ukrainę do niesprawiedliwej umowy, my (Europejczycy – red.) będziemy kontynuować nasze zobowiązania wobec Ukrainy”. – To Ukraina zdecyduje, kiedy zawrzeć umowę. Wtedy nie będziemy mogli być ignorowani przez Putina, ponieważ staniemy się głównym dostawcą dla Ukrainy – podkreślił.
Putin nie potrafi zaakceptować niezależności
Sikorski tłumaczył, co ataki na Ukrainę mówią o sposobie myślenia Putina: Ukraińcy są uważani przez niego za Rosjan, którzy „zbłądzili”, ale gdy Rosja przyłączy ich do siebie, to wówczas „dostrzegą światło”. Według tej post-sowieckiej i post-carskiej ideologii Kijów to rosyjskie miasto, a Ukraińcy to rosyjscy bracia w „chłopskim” wydaniu. – Czyli Putin bombarduje swoich braci i rosyjskie miasto. Myślę, że to Państwu pokazuje, że w rzeczywistości jest to wojna kolonialna – tłumaczył Sikorski.
Jest to według niego trzecia próba zdobycia Ukrainy, po tym, jak w XIX wieku carat zakazał drukowania ukraińskich książek, a w latach 30. XX wieku Stalin sztucznie doprowadził w Ukrainie do wielkiego głodu, który pochłonął miliony istnień ludzkich. Rosja jest w stanie tolerować Ukraińców jako rodzaj „rosyjskiego folkloru” na prowincji, ale nie jako naród z własną historią, tożsamością oraz interesami w sferze bezpieczeństwa.
Jednak, jak dowodził Sikorski, bombardowania nie odnoszą zamierzonych skutków, co pokazały w czasie II wojny światowej bomby zrzucane przez Luftwaffe na Londyn, które nie złamały ducha Brytyjczyków, czy też brytyjskie bomby spadające na niemieckie miasta.
Sikorski: pomoc dla Ukrainy mogłaby być większa
– Realnym pytaniem jest to, kiedy Putinowi skończą się środki na prowadzenie tej wojny – mówił Sikorski. Skutki już są odczuwane przez rosyjską gospodarkę. – Przekazaliśmy (jako UE – red.) Ukrainie 90 miliardów euro, to powinno wystarczyć na dwa lata. Gdybyśmy dali 10-20 miliardów więcej, mogliby rozwinąć swój przemysł obronny w pełni, a walka byłaby bardziej wyrównana – powiedział polski minister.
Wojna hybrydowa Putina przeciw Europie
Komentując prowadzenie przez Rosję działań hybrydowych, szef dyplomacji przypomniał zamachy w Niemczech, Wielkiej Brytanii czy w Polsce, takie jak podpalenia, przecinanie kabli wysokiego napięcia, ataki na gazociągi, zakłócenia sygnału GPS, próby wysadzania torów kolejowych, czy naruszenia przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony i rakiety.
Stwierdził, że Putin popełnia błąd przez prowokacje tego typu, „ponieważ to wzmacnia naszą odporność i pozwala nam zwiększać budżety obronne”.
W panelu uczestniczyli też wicepremier Ukrainy Taras Kaczka, prezydent Litwy Gitanas Nauseda, minister obrony Niemiec Boris Pistorius oraz amerykańska senatorka z Partii Demokratycznej Elissa Slotkin.