1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW
Prawo i wymiar sprawiedliwościNiemcy

Staranował 50 aut. Polak trafi do zakładu psychiatrycznego

8 sierpnia 2025

Polski kierowca tira, który taranował na niemieckiej autostradzie inne samochody, ma trafić do zakładu psychiatrycznego – orzekł sąd w Niemczech.

Rozbite samochody i uszkodzona ciężarówka na autostradzie
Polski kierowca tira został uznany za niepoczytalnegoZdjęcie: Alex Talash/dpa/picture alliance

Jest finał głośnej sprawy tragicznego rajdu po niemieckich autostradach, którego w listopadzie 2024 roku dopuścił się polski kierowca ciężarówki Janusz R.

Sąd w Hagen zdecydował, że 30-letni obecnie mężczyzna ma na stałe trafić do zakładu psychiatrycznego. Stwierdzono u niego schizofrenię paranoidalną i uznano, że w momencie wypadku był niepoczytalny. Sąd uznał za udowodnione, że mężczyzna w czasie tzw. epizodu psychotycznego spowodował swoją ciężarówką liczne wypadki. 23 osoby odniosły obrażenia.

Chaos na autostradach

Polski kierowca pozostawił po sobie ślad zniszczenia na autostradach A1 i A46. Jego tragiczny rajd miał miejsce na odcinku około 60 kilometrów, a w wypadkach brało udział prawie 50 pojazdów.

Polski kierowca trafi do zakładu psychiatrycznegoZdjęcie: Sascha Thelen/dpa/picture alliance

Sąd uznał ten czyn za usiłowanie zabójstwa z użyciem środków zagrażających bezpieczeństwu publicznemu w 48 przypadkach oraz za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Według sądu mężczyzna, z powodu swoich zaburzeń psychicznych, jechał slalomem po autostradach, wykonując gwałtowne manewry. Wyrok jest już prawomocny.

Prosił o przebaczenie

W pierwszy dzień procesu Janusz R. prosił o przebaczenie. – Bardzo mi przykro z powodu tego wszystkiego – powiedział płacząc. Dodał, że „naprawdę tego żałuje” i nie wie, jak kiedykolwiek może to naprawić.

Mężczyzna twierdził, że przed tragiczną jazdą przez trzy dni nie spał. Miał słyszeć głosy, które doprowadzały go do szaleństwa. – Bałem się o syna w Polsce, bałem się, że stanie mu się krzywda – mówił 30-latek. Dlatego wsiadł za kierownicę, aby jak najszybciej dotrzeć do swojego dziecka.

(AFP,DPA,DW/szym)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>