1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Strach zamiast solidarności

Elżbieta Stasik25 czerwca 2015

Od tygodni państwa UE nie mogą się porozumieć w sprawie rozdzielenia między siebie 40 tys. uchodźców. Bronią się zwłaszcza Czechy i Słowacja. Zbyt duży jest tam strach przed konsekwencjami przyjęcia „obcych”.

Slowakei Proteste gegen Einwanderung in Bratislava
Protesty w Bratysławie, czerwiec 2015Zdjęcie: picture-alliance/Xinhua/A. Klizan

„Jesteśmy u siebie w domu – Słowacja dla Słowaków”. Na takie wezwanie ultranacjonalistycznych ugrupowań wyszły w Bratysławie na ulice tysiące ludzi. Protestują przeciwko europejskim zamiarom ustanowienia kwot w celu rozdzielenia przyjmowanych w UE uchodźców. „Musimy zapobiec dyktatowi Brukseli”, żądają demonstranci.

Protest w Bratysławie odzwierciedla nastroje panujące w słowackim społeczeństwie. Dwie trzecie Słowaków opowiada się przeciwko kwotom imigracyjnym proponowanym przez Komisję Europejską. Podobne stanowisko zajmuje parlament Słowacji. Na nadzwyczajnym posiedzeniu wszystkich reprezentowanych w parlamencie partii plany Brukseli zostały odrzucone.

Austria. Hotel nadzieji "Caritas"

03:59

This browser does not support the video element.

Premier Robert Fico zapowiedział, że będzie bronił narodowych interesów swojego kraju. – Istnieje podejrzenie, że niektóre kraje unijne chcą rozwiązać swój problem imigracyjny kosztem innych państw. Dlatego na szczycie UE nie zgodzimy się na system kwot imigracyjnych – stwierdził.

Azyl dla 14 uchodźców

Jak dotąd Słowacja nie odgrywa żadnej roli w dramacie z uchodźcami. W ubiegłym roku azyl przyznano tam zaledwie 14 osobom. Według obliczeń Komisji Europejskiej w ramach systemu podziału uchodźców Słowacja musiałaby przyjąć w nadchodzących dwóch latach 800 osób z Syrii i Erytrei.

Socjaldemokrata Fico nie jest skłonny zaakceptować takiej liczby i grozi przeprowadzeniem referendum. – Kwoty nie rozwiążą problemu. Są zaproszeniem dla przemytników ludzi. Kwestie uchodźców trzeba rozwiązać w krajach, w których skupiają się ich największe grupy. Potrzebni są lekarze, policjanci i pomoc humanitarna – argumentuje premier Słowacji.

Stanowisko to podzielają także czescy sąsiedzi. W parlamencie Czech unijne kwoty uchodźcó krytykuje zarówno rząd, jak i opozycja. Parlamentarzyści ostrzegają przed ryzykiem napływu do kraju razem z uchodźcami islamskich terrorystów.

Polityka imigracyjna musi zatem zostać w kompetencji każdego kraju, przekonuje premier Czech Bohuslav Sobotka. – Narodowe rządy muszą także w przyszłości kontrolować napływ imigrantów uwzględniając gospodarczą i społeczną sytuację własnego kraju – argumentuje. Dlatego Czechy odrzucą system kwot i przyjmą określoną liczbę uchodźców tylko na zasadzie dobrowolności.

Strach przed muzułmanami bez muzułmanów

Obowiązkowemu przyjmowania uchodźców sprzeciwia się cała Grupa Wyszehradzka, czyli obok Czech i Słowacji także Polska i Węgry. Na czwartkowym szczycie UE (25.06.2015) szefowie ich rządów ogłosili jednogłośnie, że zamierzają oprzeć się naciskom Brukseli.

Tylko sporadycznie pojawiają się głosy domagające się odwrotu od tej rygorystycznej polityki imigracyjnej i azylowej. - Rządy powinny mieć na tyle odwagi, by także wbrew woli większości pomagać ludziom w potrzebie - uważa były czeski dysydent, duchowny katolicki Tomáš Halik.

– To nasz moralny obowiązek. Musimy być solidarni z innymi państwami UE. Tymczasem rośnie u nas wszędzie patologiczna nienawiść do uchodźców. Sytuacja jest paradoksalna. Żyjemy w kraju ogarniętym strachem przed muzułmanami, chociaż muzułmanów u nas prawie nie ma – wyjaśnia Halik.

Rzeczywiście, w Czechach liczących 10,2 mln mieszkańców żyje tylko 12 tysięcy muzułmanów. Odsetek cudzoziemców mieszkających w Czechach wynosi około czterech procent, w Słowacji: 1,4 procent. Jest to znacznie mniej niż w innych krajach europejskich, średnia unijna wynosi według danych Eurostatu 6,8 procent.

Kwot nie będzie?

Uchodźcy z Afganistanu na granicy Węgier i SerbiiZdjęcie: Reuters/B. Szabo

Według informacji docierających z kręgów dyplomatycznych, w Brukseli już zapadła decyzja – kwot uchodźców nie będzie. Opór był zbyt duży. Przyjmowanie uchodźców ma się odbywać tylko na zasadzie dobrowolności.

Podobnie jak KE, także rząd Niemiec liczy tu solidarność krajów unijnych. Solidarność powinna być rzeczą oczywistą, do końca przekonywała kanclerz Angela Merkel. Argument kanclerz: „To nie do przyjęcia, żeby zaledwie pięć krajów unijnych przyjmowało trzy czwarte wszystkich osób ubiegających się o azyl”.

tagesschau.de / Elżbieta Stasik

Pomiń następną sekcję Dowiedz się więcej