Prasa: zasada jednomyślności jest siłą, a nie słabością UE
17 maja 2026
Viktor Orban wykorzystywał zasadę jednomyślności do szantażowania swoim wetem Unii Europejskiej, blokując między innymi pomoc dla Ukrainy – pisze Hubert Wetzel w komentarzu opublikowanym w weekendowym wydaniu „Sueddeutsche Zeitung”. Likwidacja tego „błędu konstrukcyjnego” UE, której domaga się niemiecki minister spraw zagranicznych Johann Wadephul, i zastąpienie go zasadą większości byłaby jednak błędem – uważa autor.
„Zasada jednomyślności jest fundamentem, na którym opiera się wspólna polityka zagraniczna UE – politycznym warunkiem tej polityki. Pozwala ona mniejszym krajom na przekazanie Brukseli decyzji, które dotyczą ich suwerenności i bezpieczeństwa, gdyż dzięki prawu weta zachowują gwarancję uczestniczenia w dyskusji i współdecydowania, a przynajmniej bycia wysłuchanym” – tłumaczy Wetzel.
Prawo weta jest uciążliwe, ale nie jest anachronizmem
Gdyby UE była związkiem równych państw, łatwiej byłoby podejmować decyzje większością głosów. Jednak kraje członkowskie nie są takie same. Duże, silne kraje łatwiej organizują potrzebną większość do przeforsowania projektów niż kraje małe i słabsze. Z tego powodu prawo weta nie jest anachronizmem, chociaż bywa uciążliwe, lecz jest elementem bezpieczeństwa. Mniejsze kraje, takie jak Estonia czy Holandia nie mogą ryzykować, że w sprawach polityki zagranicznej, które mogą być decydujące dla ich bytu, zostaną przegłosowane przez kraje wagi ciężkiej – Francję czy Niemcy.
Weto chroni poza tym państwa, które mają złe doświadczenia z potężnymi sąsiadami. Niemiecki minister spraw zagranicznych powinien to wiedzieć – przypominają sobie o konflikcie o gazociąg Nord Stream.
Niekonsekwencja niemieckiego rządu
„SZ” zwraca uwagę na niekonsekwencję niemieckich polityków, którzy domagają się zniesienia zasady jednomyślności w polityce zagranicznej, ale chcą ją zachować w polityce budżetowej UE. Czy niemiecki rząd byłby gotowy do pogodzenia się z faktem, że większość krajów UE uchwala podwojenie unijnego budżetu?
Być może – pisze Wetzel – nie jest źle, gdy podczas szczytu UE za stołem siedzi ktoś, kto potrafi w sposób wiarygodny powiedzieć „nie”? Orban stosował weto zbyt często i szantażował Wspólnotę, ale nawet on nie zawsze nie miał racji, o czym świadczy przykład polityki migracyjnej. „Konstruktywny sprzeciw, związany z prawem weta, może być w debatach cenny, prowadząc do wyostrzenia argumentów” – pisze w podsumowaniu komentator „Sueddeutsche Zeitung”.