1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Szef AJC: Czas się ocknąć

10 października 2019

David Harris*, potomek ocalałych z Holocaustu, dziś szef AJC po zamachu w Halle zaznacza, że Niemcy i inne kraje zbyt długo lekceważyły niebezpieczeństwo zagrażające Żydom. WYWIAD.

Uszkodzone przez zamachowca drzwi synagogi w Halle
Uszkodzone przez zamachowca drzwi synagogi w HalleZdjęcie: Reuters/F. Bensch

Deutsche Welle: Wielu Niemców wciąż jest w szoku po zamachu w Halle. Jakie wnioski należy wyciągnąć z tego tragicznego zdarzenia?

David Harris*: Tragedia w Halle to kolejne niezwykle bolesne i wzywające do otrzeźwienia przypomnienie o tym, że zagrożenie antysemityzmem w Niemczech jest realne. Zdarzenie to pokazuje również, że należy zwiększyć środki bezpieczeństwa, a reakcja policji musi być szybsza. Kilka dni wcześniej, dzięki działaniom ochrony, został udaremniony inny atak terrorystyczny w berlińskiej synagodze. To, co łączy te ataki to nienawiść do Żydów. To, co je dzieli to fakt, że sprawca w Halle prawdopodobnie był prawicowym ekstremistą, a sprawca w Berlinie prawdopodobnie uchodźcą z Syrii. Wniosek z tego jest taki, że służby w Niemczech muszą monitorować zagrożenie kierowane wobec Żydów płynące z różnych źródeł. W tej sprawie pozostaje jeszcze wiele do zrobienia.

W Niemczech liczba przejawów antysemityzmu rośnie. Jak Pan wspomniał, za częścią z nich stoją migranci z krajów arabskich. Czy myśli Pan, że Niemcy zdołają zapanować nad tymi sytuacjami?

-   Wzrost antysemityzmu w Niemczech stanowi ogromne wyzwanie nie tylko dla społeczności żydowskiej, ale również dla niemieckiego społeczeństwa. Dla Niemiec był to ogromny powód do dumy, że w ostatnich latach tylu Żydów wybierało ten kraj na swoje miejsce życia, nie mając większych obaw przed cieniami przeszłości. Teraz niepokój rośnie. Niezależnie od tego, czy za nienawiścią stoi skrajna prawica, ktoś ze społeczności imigrantów czy ktokolwiek inny, Niemcy muszą stawić temu problemowi czoła i zwalczyć wszelką patologię.

W jaki sposób?

-    Odnoszę wrażenie, że Niemcy, jak zresztą inne europejskie kraje, długo lekceważyły niebezpieczeństwo, na które narażani są Żydzi. Czas się ocknąć i spojrzeć zagrożeniu prosto w oczy. Niemcy tak wiele zrobiły w latach powojennych, żeby przywrócić życie żydowskiej społeczności, że byłoby wielką tragedią, gdyby znów były postrzegane, jako miejsce niebezpieczne do życia i czczenia wiary dla Żydów. Zaledwie kilka miesięcy temu, najwyższy niemiecki urzędnik zajmujący się monitorowaniem antysemityzmu powiedział, że kraj ten nie jest w stanie dłużej zapewnić bezpieczeństwa Żydom i namawiał ich do ostrożności. Uważamy, że było to błędem, bo pokazało słabość, a nie siłę w walce z antysemityzmem.

David Harris: "Niemcy, jak zresztą inne europejskie kraje, długo lekceważyły niebezpieczeństwo, na które narażani są Żydzi. Czas się ocknąć i spojrzeć zagrożeniu prosto w oczy".Zdjęcie: privat

Przejdźmy teraz do ogólnego pytania i relacji niemiecko-żydowskich. Jednym z rezultatów II wojny światowej jest raczej pacyfistyczne podejście Niemiec i dewiza „nigdy więcej wojny”.

- Jest pewną ironią, że jako dziecko ocalałych z Holocaustu opowiadam się za zwiększeniem przez Niemcy nakładów na obronę i silniejszy wkład we wspólną obronę. Mówię to dlatego, bo mam zaufanie do Niemiec. Spędziłem w tym kraju w ostatnich latach sporo czasu. Faktem jest, że Komitet Żydów Amerykańskich (AJC) i niemiecka armia miały dość wyjątkową relację, której 25-lecie obchodzimy w tym roku.

Donald Trump jest bliskim sojusznikiem Benjamina Netanjahu, ale czy prezydent USA jest dobrym adwokatem spraw i potrzeb społeczności żydowskiej na świecie?

- Jako organizacja pozarządowa, AJC woli rozmawiać o treściach politycznych, a nie o konkretnych osobach czy partiach w demokratycznych krajach. Amerykańska społeczność żydowska jest bardzo podzielona, jeśli chodzi o aktywność prezydenta Trumpa, ale z perspektywy Izraela i jego przywódców jest sporo zadowolenia z tego, jakie stanowisko zajął w kwestiach relacji amerykańsko-izraelskich, głosowania USA w ONZ i zagrożenia ze strony Iranu.

Niektórzy twierdzą, tak jak Trump, że stworzenie dwóch oddzielnych państw: Izraela i Palestyny nie ma perspektyw. Europa, jak Pan wie, podchodzi do tego krytycznie. Co powinien zrobić taki kraj jak Polska, rozdarty pomiędzy Białym Domem a Brukselą?

-   Ta sprawa jest o wiele bardziej złożona i nie można sprowadzać jej do sugestii, że prezydent Trump odpowiada za gasnącą nadzieję na podobne rozwiązania. Rzeczywistą odpowiedzialność ponoszą przywódcy Palestyny, którzy począwszy od 1947 roku odrzucali jedną propozycję po drugiej. Efekt jest taki, że coraz mniej Izraelczyków wierzy w to, że takie rozwiązanie rzeczywiście jest możliwe. Według mnie to, co Polska i Europa powinny zrobić, to przede wszystkim z większym zrozumieniem podchodzić do rzeczywistych wyzwań i dylematów Izraela w zakresie bezpieczeństwa. Po drugie uważam, że Polska i Europa mogłyby poświęcać więcej uwagi temu, jak mógłby wyglądać dzień po podpisaniu jakiegokolwiek porozumienia pokojowego. Innymi słowy, pytanie brzmi, co Europa może teraz zaproponować, by pomóc uniknąć ewentualności pojawienia się skazanego na porażkę państwa Palestyna, powstałego w wąskiej przestrzeni między Izraelem na zachodzie i Jordanią na wschodzie? Tak mógłby wyglądać znaczący wkład ze strony Europy.

Izrael naciska na UE, by zaostrzyła swoje stanowisko w sprawie szyickiego Hezbollahu i aby to ugrupowanie zostało w całości uznane za organizację terrorystyczną. Dlaczego AJC tak silnie skupia się w Niemczech i w całej Europie na kwestii Hezbollahu?

-   W 2013 roku Unia Europejska, po wielu latach negacji, uznała tzw. „zbrojne ramię” Hezbollahu za organizację terrorystyczną, ale nie zrobiła tego z jego „politycznym ramieniem”. To fikcja. Hezbollah to jedna organizacja, a nie dwie. Sama tak o sobie mówi. Podobnie jak Stany Zjednoczone, Kanada, Liga Arabska itd. Żeby wykazać się prawdziwą determinacją w wojnie z terroryzmem, która rozgrywa się także na europejskiej ziemi, Unia Europejska, w której przewodzą Niemcy, powinna dokończyć to, co rozpoczęła w 2013 roku. Co więcej, Hezbollah jest organizacją głęboko antysemicką, która nawołuje do całkowitego zniszczenia Izraela. Niemcy są zobowiązane do walki z antysemityzmem i do wspierania bezpieczeństwa Izraela. Dlatego powtarzam, że to Niemcy powinny w Europie przejąć inicjatywę w sprawie Hezbollahu.

David Harris: z perspektywy Izraela jest spore zadowolenie z polityki prezydenta TrumpaZdjęcie: picture-alliance/dpa

Polska, która też jest członkiem UE, ma długą historię  dyplomatycznych relacji z Izraelem, ale od czasu zimnej wojny ma też stosunkowo dobre stosunki z Palestyną. Myśli Pan, że Polska mogłaby być pewnego rodzaju mediatorem między tymi dwiema stronami?

-  Na to pytanie najlepiej odpowiedziałyby wspomniane dwie strony. Osobiście nie do końca jestem do tego przekonany, ale nigdy nie wiadomo.

Relacje polsko-żydowskie były w ostatnim czasie wystawiane na próbę. Mam na myśli chociażby ustawę o IPN. Jak bardzo zmieniło to wizerunek Polski w oczach społeczności żydowskiej?

- Dla tych spośród nas, którzy przez dziesięciolecia oddawali się wzmacnianiu więzi między Polską a narodem żydowskim ustawa ta była wielkim krokiem wstecz. Nawet po późniejszej poprawce, kosztowało to sporo czasu, by wrócić do poprzedniego poziomu zaangażowania i optymizmu, ale z pewnością się nie poddamy.

Bardzo wielu Polaków padło ofiarą nazistowskich Niemiec. Jak odniesie się Pan do gniewu, który odczuwają niektórzy Polacy w związku z amerykańską ustawą 447, która dotyczy restytucji mienia ofiar Holocaustu.

-   Rozumiem polskie odczucie, że rzeczywiście jest zbyt mała świadomość tego, jaka była skala cierpień narodu polskiego z rąk nazistowskich Niemiec. Jeszcze gorsza jest sytuacja, kiedy niektórzy komentatorzy wiążą Polskę ze zbrodniami przeciwko ludzkości, za które odpowiedzialni byli naziści. A to przecież Polska tak bardzo ucierpiała z rąk III Rzeszy.

 

Rozmawiała Magdalena Gwóźdź-Pallokat

 

*David Harris - szef Komitetu Żydów Amerykańskich (American Jewish Commitee).

 

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>