1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Po skandalu z aukcją: „Mamy etyczny obowiązek wobec ofiar”

17 listopada 2025

Po odwołaniu skandalicznej aukcji świadectw Holokaustu szef MSZ Niemiec oczekuje, że sprawa zostanie wyjaśniona i takie aukcje nie będą miały miejsca w Niemczech.

Były niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny Auschwitz: tory i brama prowadzące do obozu
Auschwitz-Birkenau - były niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny Zdjęcie: AP

Niemiecki dom aukcyjny w niemieckim Neuss (Nadrenia Północna-Westfalia) chciał wystawić na licytację gwiazdę Dawida oraz dokumenty więźniów obozów koncentracyjnych. Planowana na poniedziałek, 17 listopada, licytacja została odwołana. Jak poinformowały władze Nadrenii Północnej-Westfalii, szef domu aukcyjnego przekazał tę informację telefonicznie szefowi kancelarii rządu Nadrenii Północnej-Westfalii Nathanaelowi Liminskiemu.

Po protestach ze strony Międzynarodowego Komitetu Oświęcimskiego (MKO) i polskiego MSZ również minister spraw zagranicznych Niemiec Johann Wadephul ostro skrytykował planowaną licytację. – Takie rzeczy są po prostu niedopuszczalne i musi być jasne, że mamy etyczny obowiązek wobec ofiar, aby takie działania powstrzymywać – powiedział Wadephul.

Interweniował Sikorski

Wadephul poinformował, że rozmawiał o tym „niesłychanym zdarzeniu” ze swoim polskim odpowiednikiem Radosławem Sikorskim.

– Jesteśmy całkowicie zgodni, że próba robienia interesów na zbrodni Szoa jest odrażająca i musi zostać powstrzymana – podkreślił w niedzielę wieczorem (16.11.2025) szef niemieckiej dyplomacji. – Przyjęliśmy do wiadomości, że aukcja, która miała się odbyć jutro, najwyraźniej nie jest już planowana, a przedmioty zniknęły ze stron internetowych – dodał Wadephul. – Oczekuję jednak, że sprawa zostanie wyjaśniona i zapewnione zostanie, że takie aukcje nie będą miały miejsca w Niemczech – zaznaczył.

Niemiecki minister kultury Wolfram Weimer z zadowoleniem przyjął odwołanie aukcji. – Dokumenty czy ekspertyzy dotyczące zbrodniarzy nazistowskich, które miały być oferowane na aukcji, nie są przeznaczone dla prywatnych kolekcji. Te dokumenty historyczne, świadczące o cierpieniu i zbrodniach, powinny znaleźć się w miejscach pamięci, muzeach i instytucjach badawczych – przekazał Niemieckiej Agencji Prasowej.

MKO: „cyniczne i bezwstydne”

Wiceprzewodniczący MKO Christoph Heubner, poinformował w sobotę w Berlinie, że zapowiedziana licytacja osobistych dokumentów ofiar nazizmu jest postrzegana przez ocalałych z Holokaustu i ich rodziny jako „cyniczne i bezwstydne przedsięwzięcie”.

Szef MKO podkreślił, że licytacja oznacza „wykorzystanie do komercyjnego celu cierpienia ofiar prześladowanych i zamordowanych przez nazistów”. Dokumenty dotyczące prześladowań i Holokaustu należą do rodzin ofiar. Powinny być pokazywane w miejscach pamięci i na wystawach, a nie być degradowane do roli obiektów handlowych. – Wzywamy osoby odpowiedzialne w domu aukcyjnym do zachowania ludzkiej przyzwoitości i odwołania aukcji – powiedział Heubner.

Aukcja „System terroru”

Dom aukcyjny Felzmann w Neuss zamierzał rozpocząć licytację w poniedziałek, 17 listopada, pod tytułem „System terroru Vol. II 1933–1945”.

Pod młotek miały trafić m.in. listy z obozów koncentracyjnych, kartoteki Gestapo oraz inne dokumenty sprawców. Wiele z tych materiałów zawierało dane osobowe i nazwiska ofiar.

Zgodnie z katalogiem online miały być licytowane również antysemickie plakaty propagandowe, dokumenty dotyczące przymusowych sterylizacji oraz gwiazda Dawida z obozu Buchenwald ze „śladami użycia”.

Przeciwnicy aukcji wezwali do protestów przed domem aukcyjnym w Neuss. Jego właściciele nie zajęli do tej pory stanowiska w sprawie skandalicznej aukcji, ale jej zapowiedź zniknęła ze strony internetowej.

(DPA/dom)

Auschwitz: czy Niemcy wyciągnęli naukę z przeszłości?

03:20

This browser does not support the video element.