Sztuczna inteligencja. Plan dla Europy, by wrócić do gry
18 lipca 2026
Ekonomiści mówią o „twórczej destrukcji”, gdy przełomowe innowacje wywracają do góry nogami całe sektory gospodarki, ale zarazem otwierają drogę nowym branżom. Tak było w przypadku maszyny parowej, produkcji taśmowej i rewolucji cyfrowej. Dziś podobną siłą przemian jest sztuczna inteligencja (AI).
Philippe Aghion należy do czołowych badaczy zjawiska twórczej destrukcji. Jego przełomowe prace pokazały, w jaki sposób innowacje technologiczne mogą stać się motorem długoterminowego wzrostu gospodarczego. Za te badania francuski ekonomista został w 2025 roku uhonorowany Nagrodą Nobla w dziedzinie ekonomii, razem z Kanadyjczykiem Peterem Howittem i izraelsko-amerykańskim ekonomistą Joelem Mokyrem.
– Sztuczna inteligencja będzie źródłem większej niż kiedykolwiek wcześniej twórczej destrukcji – mówił Aghion w rozmowie z DW przy okazji tegorocznego forum gospodarczego Brussels Economic Forum. Zdaniem noblisty AI odbierze ludziom część miejsc pracy, ale jednocześnie stworzy nowe możliwości zatrudnienia. – Jeśli właściwie zarządzimy tym procesem, twórcza destrukcja może stać się siłą napędową społecznego awansu – przekonywał.
Otwarci na zmiany
Philippe Aghion, tłumacząc znaczenie twórczej destrukcji, wskazuje na odmienną drogę gospodarczą Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych. Przez dekady rozwój obu gospodarek przebiegał niemal równolegle. Sytuacja zmieniła się wraz z nadejściem rewolucji informatycznej – ery komputerów osobistych, internetu i nowych technologii. Wtedy USA zaczęły wyraźnie zyskiwać przewagę.
Obecnie PKB na mieszkańca w USA jest prawie dwa razy wyższy niż w Unii Europejskiej. Zdaniem Aghiona Europa ryzykuje, że w przypadku sztucznej inteligencji popełni ten sam błąd co podczas rewolucji informatycznej. – Musimy się przebudzić – wzywa ekonomista.
W wyścigu o rozwój sztucznej inteligencji USA i Chiny wyraźnie wyprzedzają Europę. Giganci technologiczni: OpenAI, Anthropic, Google, Meta, Microsoft i inni przeznaczają miliardy na tworzenie dużych modeli językowych (LLM), takich jak ChatGPT, Gemini, Claude czy chiński DeepSeek, oraz na rozbudowę potrzebnej do tego infrastruktury obliczeniowej.
Europejskie inicjatywy, takie jak francuski model „Mistral”, należą do rzadkości.
Europejski atut – ochrona danych
Nawet jeśli dla Europy dogonienie liderów w dziedzinie dużych modeli językowych (LLM) okaże się niemożliwe, Philippe Aghion przekonuje, że powinna ona wykorzystywać technologie AI w obszarach, w których tradycyjnie jest silna. Jednym z nich jest na przykład ochrona zdrowia.
– W Europie dysponujemy znakomitymi danymi medycznymi – znacznie lepszymi niż w Stanach Zjednoczonych. A w sektorze zdrowia pdojdzie do fantastycznego zastosowania sztucznej inteligencji. Możemy stworzyć wiele wyspecjalizowanych rozwiązań opartych na AI – twierdzi ekonomista.
Jak podkreśla, przy odpowiednim podejściu również europejska skłonność do regulowania rynku może okazać się atutem – na przykład w dziedzinie ochrony danych i prywatności. – „Uważam, że pojawi się zapotrzebowanie na etyczną sztuczną inteligencję, taką która pozwoli uniknąć określonych zagrożeń – mówi Aghion. I dodaje: „Ludzie chcą ochrony. Odpowiedni poziom regulacji może sprawić, że Europa stanie się jeszcze bardziej atrakcyjnym miejscem”.
Jak Europa może wrócić do gry
Podobnego zdania są niektórzy przedstawiciele gospodarki. Thomas Saueressig z zarządu niemieckiego giganta technologicznego SAP, największego europejskiego producenta oprogramowania, przekonuje, że Europa powinna wykorzystywać AInie tylko do tworzenia dużych modeli językowych. Technologia ta może – jak mówi – sprawić, że tradycyjne europejskie gałęzie przemysłu dostaną „zastrzyk mocy”, czyli impuls do rozwoju.
– Weźmy na przykład nasze kompetencje w zakresie produkcji: moglibyśmy wykorzystać fizyczną sztuczną inteligencję i przenieść ją na wyższy poziom – powiedział Saueressig w podcaście gospodarczym „The Dip” nadawanym przez Deutsche Welle. Według eksperta „W niepewnych czasach największym zagrożeniem jest niepodejmowanie żadnego ryzyka”.
Jednak aby to osiągnąć, Europejczycy muszą najpierw odrobić swoją pracę domową – podkreśla laureat Nagrody Nobla Aghion. I dodaje: „Musimy stworzyć lepsze warunki dla nauki, zapewniając długofalowe finansowanie badań. „Potrzebujemy również większego dostępu do kapitału wysokiego ryzyka i silniejszego rynku funduszy emerytalnych”.
Więcej kapitału wysokiego ryzyka
Europejskie startupy często zmagają się z problemem finansowania. Banki niechętnie udzielają im kredytów, ponieważ początkujące firmy zwykle nie dysponują wystarczającym zabezpieczeniem.
– Inaczej jest w przypadku wyspecjalizowanych inwestorów – wskazuje Marlene Schörner, badaczka unijnych rynków finansowych w Jacques Delors Centre w Berlinie. Ma ona na myśli tak zwanych inwestorów kapitału wysokiego ryzyka oraz aniołów biznesu. – Dla nich to nie problem, że wiele start-upów ponosi porażkę, ponieważ czerpią ogromne korzyści z tych, które odnoszą sukces i w które zainwestowali. Dlatego potrzebujemy więcej takich wyspecjalizowanych inwestorów – uważa badaczka.
Zdaniem Schörner jednym ze sposobów na zwiększenie napływu kapitału wysokiego ryzyka byłoby ujednolicenie zasad obowiązujących w całej Unii Europejskiej. – Inwestorzy muszą wiedzieć, co stanie się, gdy firma upadnie. Czy odzyskają zainwestowane środki? Jeśli tak, to po jakim czasie? Problem w tym, że prawo upadłościowe w krajach UE wciąż bardzo się od siebie różni – powiedziała w podcaście gospodarczym DW „Wirtschaft im Gespräch”(rozmowy gospodarcze).
Biliony na czarną godzinę
Europa mogłaby również zyskać nową dynamikę, gdyby lepiej wykorzystała swoje ogromne rezerwy kapitałowe.
„Prywatne gospodarstwa domowe w Europie dysponują oszczędnościami rzędu 12 bilionów euro” – powiedział w maju na Brussels Economic Forum premier Luksemburga Luc Frieden. Według niego „Problem w tym, że większość tych pieniędzy lokowana jest w nieruchomościach i obligacjach państwowych, a nie trafia do innowacyjnych firm i startupów”.
Aby to zmienić, Komisja Europejska powołała do życia unię oszczędnościowo-inwestycyjną. Jak wyjaśnia Marlene Schörner, jest to w gruncie rzeczy zmiana nazwy unii rynków kapitałowych, o której powstaniu mówi się już od ponad dziesięciu lat. – Od dawna istnieje cel, jakim jest integracja europejskich rynków kapitałowych i stworzenie wspólnego rynku. Jak dotąd jednak nie przyniosło to większych sukcesów – uważa ekspertka.
Wiele krajów Unii Europejskiej wciąż obawia się oddania części kontroli nad swoimi rynkami finansowymi. Teraz jednak pojawia się nadzieja, że nowe realia geopolityczne – rosnące pytania o wiarygodność USA jako sojusznika oraz konieczność większej niezależności Europy – skłonią 27 państw członkowskich do przełamania sporów i budowy wspólnego rynku finansowego.
Niemcy i Francja liderami
W poprawie warunków dla badań naukowych i finansowania innowacji mógłby pomóc sektor obronny, uważa Philippe Aghion. – Potrzebujemy czegoś na wzór DARPA – sugeruje. Ma na myśli amerykańską Agencję Zaawansowanych Projektów Badawczych w Obszarze Obrony (Defense Advanced Research Projects Agency) – instytucję odpowiedzialną za rozwój technologii wykorzystywanych w celach wojskowych. Agencja powstała w 1958 roku i odegrała ważną rolę w opracowaniu takich technologii jak internet czy GPS.
W kwestii sztucznej inteligencji laureat Nagrody Nobla określa się mianem „walczącego optymisty”. Jednocześnie ostrzega europejskich polityków przed zbytnią beztroską. Aby ograniczyć negatywne skutki rewolucji AI, Europa musi postawić na edukację, w tym na przekwalifikowanie pracowników, którzy w wyniku zmian technologicznych stracą zatrudnienie.
Philippe Aghion ostrzega, że w państwach pozbawionych sprawnych systemów edukacji i zabezpieczenia społecznego AI może stać się źródłem ogromnego niezadowolenia i frustracji. Istnieje ryzyko, że na długie lata utoruje to drogę populizmowi.