TransVOCALE po raz szósty
26 listopada 2009
Polska i niemiecka publiczność znowu się nie zawiedzie. W ciągu 3 dni czeka ją 21 koncertów w wykonaniu artystów najwyższej klasy. Przyjeżdża Gaba Kulka, polska laureatka tegorocznego festiwalu, Stanisław Sojka ze swoim Kwintetem+, jak mówi „najlepszą załogą w jego muzycznym życiu”. Słuchowisko sceniczne „Zrozumieć Polskę”, które jest muzyczną interpretacją okrągłych rocznic wybuchu II wojny światowej i upadku komunizmu przywozi Łukasz Rostkowski, jeden z najciekawszych polskich artystów młodego pokolenia. W auli Collegium Polonicum w Słubicach będzie miała miejsce premiera projektu Michała Jurkiewicza „Śrubki”.
„Wszystko bez wyjątku jest interesujące. Co prawda można mówić o pewnej nadreprezetacji artystów z Krakowa, ale jest to kolebka polskiej piosenki autorskiej” – mówi Tomasz Pilarski, dyrektor artystyczny festiwalu ze strony polskiej.
To za daleko
Śmietankę wykonawców piosenki autorskiej ściągnęli też niemieccy organizatorzy festiwalu. Otworzy go „śpiewający felietonista” Reinald Grebe, razem z Gabą Kulką laureat nagrody TransVOCALE 2009. Będzie kultowy „RotFront” (Czerwony front) rodem z legendarnego, berlińskiego Russen-Disco, równie kultowa kapela instrumentów dętych „Bolschewistische Kurkapelle”, czy „Los Dos y Compañeros” z Bawarii. Zgodnie z tradycją na festiwale zapraszani są też goście spoza polsko-niemieckiego kręgu, w tym roku są to artyści m.in. z Estonii, Szwecji, Argentyny i Brazylii. Pochodząca właśnie z Brazylii, Renata Rosa przedstawi po raz pierwszy w Europie sztukę indiańskiego śpiewu wielogłosowego – polifonię Kaviri-Xocò.
"Ściągnięcie tylu znakomitych muzyków nad Odrę nie jest proste" – zaznacza Bernhard Hanneken, dyrektor artystyczny festiwalu z niemieckiej strony: „We wschodnich Niemczech jest stosunkowo mało koncertów, życie muzyczne toczy się raczej w Hamburgu, Zagłębiu Ruhry, Frankfurcie nad Menem. Bardzo trudno więc skoordynować program z planami artystów. Berlin jest jeszcze dość blisko, ale już Frankfurt nad Odrą dla większości jest za daleko" -mówi dyrektor.
Kto zdecyduje się na przyjazd, może liczyć na wdzięczną publiczność, której z roku na rok przybywa. Tylko poprzednią edycję festiwalu odwiedziło 4 tys. widzów z Polski i Niemiec. Głównie są to studenci Europejskiego Uniwersytetu Viadrina, ale też goście z okolicy i z Berlina. Jak zawsze na koncerty odbywające się po obu stronach Odry wozi publiczność specjalny autobus i tradycyjnie bilety wstępu na koncerty dla polskiej publiczności są o jedną trzecią tańsze.
Niepewna przyszłość
Festiwal jest finansowany z różnych źródeł, głównie jednak z miejskiego budżetu Frankfurtu nad Odrą i ze środków unijnych. Miasto jest jednak zadłużone i szuka możliwości ograniczenia wydatków. Burmistrz ds. kultury Katja Wolle, wielka entuzjastka festiwalu, ma za zadanie zaoszczędzenie do 2011 r. pół miliona euro. „Oczywiście trzeba się zastanowić, czy zamknąć szkołę muzyczną, bibliotekę, czy może ograniczyć działalność teatru? Przygotowałam kilka propozycji, wśród nich skreślenie finansowania trzech festiwali – TransVOCALE, letniego festiwalu teatralnego i polsko-niemieckiego festiwalu Unithea. Ale mam nadzieję, że te propozycje nie przejdą. Miasto jest bardzo zainteresowane kontynuowaniem festiwalu, mam więc nadzieję, że pieniądze się znajdą”.
Problematyczne są też dotacje unijne. Festiwal jest współfinansowany ze środków Programu Współpracy Transgranicznej Polska-Brandenburgia 2007-13. Na przyszłość organizatorzy starają się o dofinansowanie z funduszy małych projektów, którymi dysponuje Euroregion Proeuropa Viadrina. Tyle, że środki te są przeznaczone na spotkania grup amatorskich, wymianę młodzieży, spotkania seniorów. Transvocale zaprasza profesjonalnych artystów, droga do tych funduszy jest więc dla niego zamknięta. „To paradoks – mówi Tomasz Pilarski – bo oczywiście zapraszamy profesjonalnych artystów z Polski i Niemiec, żeby pokazać publiczności, co jest najlepszego w kulturze. Ale naszą grupą docelową nie są ci artyści, tylko publiczność, obywatele Polski i Niemiec. A poza tym też przychodzą studenci innych narodowości, w końcu mamy tu studentów z całego świata. I właśnie to, że publiczność jest taka wymieszana, nie pozwala finansować festiwalu ze środków europejskich. Te wytyczne nie do końca są zbieżne z rzeczywistością”.
Elżbieta Stasik
red. odp. Agata Kwiecińska