Trump krytykuje Berlin. Niemcy odpowiadają
7 kwietnia 2026
Prezydent USA Donald Trump ponownie skrytykował Niemcy w związku z wojną z Iranem. W poniedziałek wielkanocny (06.04.2026) podczas konferencji prasowej w Waszyngtonie Trump powiedział, że po II wojnie światowej Stany Zjednoczone wsparły zniszczony kraj. – Odbudowaliśmy Niemcy – stwierdził. I dodał, że teraz niemiecki rząd twierdzi, iż wojna z Iranem to nie jego wojna i nie ma z nią nic wspólnego.
Prezydent USA potwierdził również swoją krytykę wobec postawy sojuszników z NATO. – NATO to papierowy tygrys – powiedział Trump. Jak zaznaczył, poprosił kraje partnerskie o pomoc w otwarciu cieśniny Ormuz, ale one zgodnie odpowiedziały: „Nie, nie, nie, nie pomożemy”.
Rutte w Białym Domu
Donald Trump nawiązał do zbliżającego się spotkania z sekretarzem generalnym NATO – Mark Rutte ma przybyć do Waszyngtonu w środę, 8 kwietnia.
Problem Trumpa z NATO zaczął się już od Grenlandii. – Chcemy Grenlandię. Oni nie chcą nam jej dać, a ja powiedziałem: do widzenia – mówił Trump na zakończenie konferencji prasowej.
Prezydent Trump i amerykański sekretarz stanu Marco Rubio zapowiedzieli ostatnio, że po zakończeniu wojny z Iranem zamierzają ponownie rozważyć członkostwo USA w NATO. Wywołało to irytację wśród partnerów sojuszu.
„Szuka kozła ofiarnego”
A jak na krytykę Trumpa reaguje Berlin? Dla chadeka Jürgena Hardta, zajmującego się polityką zagraniczną, krytyka Niemiec ze strony prezydenta USA jest oznaką, że wojna z Iranem nie przebiega zgodnie z oczekiwaniami. „Mam trochę wrażenie, że prezydent USA wskazuje też palcem na nas, ponieważ jego operacja nie przebiega tak, jak by sobie tego życzył” – skomentował Hardt we wtorek w rozmowie z telewizją RTL i NTV. „Dlatego też szuka on dla amerykańskiego narodu winnych tego, że nie wychodzi” – dodał Hardt. „I być może z jego punktu widzenia Europejczycy są mile widzianym kozłem ofiarnym”.
Polityk konserwatywnej CDU podkreślił, że Niemcy są „bardzo silnym i niezawodnym partnerem świata arabskiego”. Żaden rząd w świecie arabskim nie cieszy się takim szacunkiem i uznaniem, jak rząd niemiecki, ponieważ jest on dobrym pośrednikiem między różnymi siłami na Bliskim i Środkowym Wschodzie.
Jak zaznaczył, Niemcy i Europejczycy oświadczyli, że nie popierają tej wojny, „ale oczywiście jesteśmy w stanie przyczynić się później do ustanowienia porządku pokojowego i wnieść swój wkład”.
Wpływ Niemiec niewielki
Polityk partii Lewica, Dietmar Bartsch, nie widzi prawie żadnych możliwości, by jeszcze wpłynąć na kurs prezydenta USA Donalda Trumpa w wojnie z Iranem. Niemcy, podobnie jak inne kraje, muszą jednak spróbować ponownie zwiększyć presję na Trumpa – powiedział Bartsch we wtorek w porannym programie telewizji ARD. Wojna musi zostać „jak najszybciej zakończona”. Jednak Trump „bardzo, bardzo mało ceni sobie opinię nawet (kanclerza) Friedricha Merza”. Wpływ Niemiec jest „niewielki” – dodał lewicowy polityk.
To, że Trump grozi teraz bombardowaniem również infrastruktury cywilnej w Iranie, jest „po prostu szaleństwem” – powiedział Bartsch. Ocenił jako nieodpowiedzialne to, że Trump „coraz częściej bierze pod uwagę ofiary cywilne”. Działania prezydenta USA nie mają już nic wspólnego z celem, jakim jest obalenie „reżimu mułłów”. „To wojna dla samej wojny”, a groźby Trumpa dotyczące ataków na mosty i elektrownie „doprowadzą do dalszej eskalacji" – skrytykował niemiecki polityk. Według niego prezydent USA najwyraźniej „nie ma żadnego planu”.
(DPA/dom)