1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Turystyka do Polski po ITB

Andrzej Stach12 marca 2007

Zakończona wczoraj Międzynarodowa Giełda Turystyczna ITB w Berlinie przyniosła nowe rekordy zwiedzających i obrotów. Uczestniczyło w niej 177 tysięcy osób, w tym 109 tysięcy fachowców tej branży oraz 70 tysięcy zwiedzających. Oznacza to wzrost o 10 % w porównaniu do roku ubiegłego. Wystawcy zawarli umowy na sumę ponad pięciu miliardów euro. Za dobre lub bardzo dobre wyniki finansowe tegorocznej ITB uznało aż 97 % spośród niemal 11 tysięcy wystawców ze 184 krajów. Jest to wzrost o 5 % w porównaniu do giełdy ubiegłorocznej.

Polska ekspozycja na Berlińskiej Giełdzie Turystycznej ITB
Polska ekspozycja na Berlińskiej Giełdzie Turystycznej ITBZdjęcie: DW

Duże nadzieje na udany sezon w turystyce niemiecko-polskiej wiążą także polscy wystawcy. Według danych Polskiej Organizacji Turystycznej liczba zrealizowanych podróży mieszkańców Niemiec z jednym noclegiem w Polsce wzrosła od roku 2003 z 4 milionów 520 tysięcy do 5 milionów 570 tysięcy w roku 2005. Nie zwiększa się średnia długość pobytu, wynosząca niecałe 5 noclegów. Powoli ale sytematycznie wzrasta udział hoteli i pensjonatów wśród rodzajów zakwaterowania z 38 % w roku 2003, do 47 % w roku 2005. Zmalała natomiast liczba noclegów u rodziny i znajomych z 38 % do 24 %.

Dla turystów niemieckich najważniejszym celem wyjazdów turystycznych nadal pozostają tradycyjne takie kraje jak Hiszpania, Włochy, Francja czy Austria. Jednak niższe ceny w niektórych segmentach tej branży w Polsce sprawiają, że coraz większym wzięciem cieszą się polskie kurorty i sanatoria, których udział w niemieckiej turystyce przyjazdowej wynosi około 15 %. Zainteresowanie polską ofertą w tym sektorze potwierdza Piotr Wesołowski reprezentujący sanatoium uzdrowiskowe “Pod Tężniami” w Ciechocinku:

- „ Oferujemy szeroką gamę zabiegów rehabilitacyjnych, odnowę biologiczną, spa, wellness. Cenowo jesteśmy bardzo konkurencyjni. Mogą to powiedzieć na przykładzie dotychczasowych wizyt gości niemieckich. Przyjeżdżają całe grupy zorganizowane na pobyt do nas. Większość pracowników, którzy są odpowiedzialni za kontakty, mówią po angielsku, po niemiecku. Nie ma z tym żadnego problemu. Lekarze też, terapeuci też.”

W turystyce niemiecko – polskiej coraz bardziej liczą się podróże studyjne. Najczęściej zawierają one aspekty kulturalne, historyczne lub dokładnie określone aspekty tematyczne, mówi właściciel biura podróży KulTour.Pl z Poznania, Armin Mikos von Rohrscheidt:

- „ Sam wypoczynek nie jest już chyba dla wszystkich ludzi tym, co wyczerpuje definicję turystyki albo nawet urlopu. Urlop to również taki czas, taki moment w życiu, z którego człowiek wraca z pewnymi nowymi horyzontami a nie tylko wypoczęty. Korzystają z tego bardzo różni ludzie, ale przede wszystkim tacy, którzy właśnie organizują dla jakichkolwiek tematycznych grup turystykę grupową. Są to przedstawiciele partii politycznych: mieliśmy wycieczkę dla kilku grup powiatowych czy landowych CDU albo SPD. Są to ugrupowania ludzi interesujących się konkretną tematyką np. hobbyści interesujący się starymi lokomotywami”.

Ważną pozycję wśród miejsc docelowych w niemieckiej turystyce przyjazdowej do Polski zajmują nadal najbardziej znane regiony turystyczne i miasta. Znaczenie tych tradycyjnych celów w ofercie Biura Podróży Orbis podkreśla dyrektor generalny Paweł Lewandowski:

- „Są Mazury i Pomorze, ale i Karkonosze. I oczywiście miasta takie jak Kraków, Wrocław, Poznań, Gdańsk. Ale mamy również aktywny wypoczynek, czyli rowery, czyli kajaki, czyli to, co Niemiec ostatnio lubi uprawiać, bo podobno tylko najbiedniejsi na plaży leżą. Reszta już odpoczywa aktywnie. No i mamy nadzieje, że mimo sąsiedztwa bliskiego i mimo coraz powszechniejszego docierania klienta niemieckiego do bezpośrednio bazy hotelowej przez internet, jeszcze parę lat jako biuro podróży będziemy tutaj mogli funkcjonować. Muszę powiedzieć, że biura podróży tracą w ostatnich latach uczestnictwo w rynku niemieckim. Coraz więcej klientów bukuje internetem i nie potrzebuje do tego żadnego biura. Zawsze była taka struktura, że 9 % tylko Niemców jechało do Polski przez biuro podróży.”

Dyrektor Lewandowski jest zdania, że kontrowersje niemiecko-polskie na płaszczyźnie politycznej nie służą wzrostowi popularności Polski jako kraju docelowego dla turystów niemieckich:

- „Ja nie wiem, jakie pieniądze będzie dzisiaj trzeba wydać na promocję, a tą się do niedawna zajmowałem, by powiedzieć, że to są takie indywidualne myślenia paru polityków. Mam nadzieję, że ponad politykami narody na granicy na bazarach, w hotelach w restauracjach się spotkają i będą mówiły do siebie normalnym językiem, nie językiem polityków, szczególnie polskich polityków.”