1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Uchodźców znacznie mniej. Ale czy to dzięki kontroli granic?

8 stycznia 2026

Szef MSW Niemiec przekonuje, że spadek liczby nowych wniosków o azyl to zasługa restrykcyjnej polityki jego rządu. Eksperci są innego zdania.

Niemieccy policjanci podczas wyrywkowej kontroli w Kehl na granicy z Francją
Niemieccy policjanci podczas wyrywkowej kontroli w Kehl na granicy z FrancjąZdjęcie: Joachim Herrmann/REUTERS

Pod koniec zeszłego roku niemiecki minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt (CSU) chwalił prowadzony przez swój resort „zwrot migracyjny”. Według ministra liczba wniosków o azyl złożonych w Niemczech (jako pierwszym kraju UE) spadła w 2025 r. do około 113 tys. – to spadek o 50 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Ministerstwo Dobrindta przypisuje ten spadek surowym kontrolom granicznym i odrzucaniu osób ubiegających się o azyl bezpośrednio na granicach, czyli polityce wprowadzonej po objęciu przez niego urzędu w maju.

Ludzie na pograniczu niemiecko-polskim o kontrolach

01:56

This browser does not support the video element.

Od maja niemiecka policja federalna przeprowadza wyrywkowe kontrole na wszystkich granicach lądowych Niemiec, angażując w to znaczną liczbę funkcjonariuszy. Według danych policji, około 21 tys. migrantów zostało odprawionych bezpośrednio na granicy z powodu braku wystarczających dokumentów podróży.

Około 1000 z tych osób wyraziło chęć uzyskania azylu, ale odmówiono im wjazdu, choć przysługiwało im prawo do postępowania azylowego. W pojedynczych przypadkach potwierdziły to niemieckie sądy. Z kolei Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Niemiec nadal twierdzi, że nie ma konieczności stosowania europejskiego prawa azylowego, ponieważ w Niemczech jest pod tym względem „stan wyjątkowy”.

Alexander Dobrindt, szef MSW Niemiec z policjantami na granicyZdjęcie: Peter Kneffel/dpa/picture alliance

W rozmowie z gazetą „Bild” minister spraw wewnętrznych powiedział, że podchodzi do kwestii migracji w sposób jasny i spójny. – Ci, którzy nie mają prawa do ochrony, nie powinni przyjeżdżać – ci, którzy popełniają przestępstwa, muszą wyjechać. Ten wyraźny sygnał z Niemiec, że polityka migracyjna w Europie uległa zmianie, poszedł w świat – wyjaśniał Dobrindt. Nowy rząd wstrzymał też łączenie rodzin osób ubiegających się o azyl. Wcześniej tylko przez to wjeżdżało do Niemiec ok. 1000 osób miesięcznie.

Kontrole granic? „Nic wspólnego”

Badacz migracji Gerald Knaus, szef think tanku Europejska Inicjatywa Stabilności (ESI) uważa, że ​​spadek liczby ubiegających się o azyl w Niemczech nie wynika z zaostrzenia kontroli granicznych i polityki migracyjnej. Według niego to przede wszystkim zakończenie wojny domowej w Syri sprawiło, że mniej osób opuszcza ten kraj. Sytuacja w kraju pochodzenia migrantów jest tu decydująca – ocenia ekspert.

Gerald Knaus, austriacki badacz migracji działający w BerlinieZdjęcie: Privat

Miesięczna liczba wniosków o azyl była taka sama zarówno przed, jak i po wprowadzeniu w maju zaostrzonych kontroli granicznych i wyniosła około 9000.

– Narodowość nr 1, która w ciągu ostatnich 10 lat przybyła do Niemiec w poszukiwaniu ochrony, już tu nie przybywa. To jest główna zmiana, która będzie miała trwałe konsekwencje, jeśli się utrzyma – ocenił Gerald Knaus w rozmowie z DW. Jak dodał, nie ma to prawie nic wspólnego z kontrolami na granicy niemiecko-polskiej czy niemiecko-austriackiej.

Kluczowe? Umowy UE

Znacznie ważniejsze niż kontrole graniczne i inne działania podjęte przez Niemcy są decyzje Unii Europejskiej z grudnia 2025 roku. Umożliwią one wkrótce zawieranie z państwami trzecimi umów ws. powrotów migrantów.

Osoby, które np. wjechały do ​​Włoch lub Grecji przez Libię, mogłyby zostać deportowane do innego kraju afrykańskiego bez konieczności przeprowadzania w ich sprawie procedur azylowych. Ma to działać podobnie do porozumienia z Turcją z 2016 roku ws. uchodźców z Syrii.

Badacz migracji: Wina Orbana

05:27

This browser does not support the video element.

Knaus popiera takie działania. – Jeśli UE skorzysta z tej opcji, liczba osób podróżujących nielegalnie szlakiem śródziemnomorskim może drastycznie spaść – mówi badacz migracji.

Jak ocenia, ludzie nie ryzykowaliby przeprawy, gdyby wiedzieli, że nie mogą pozostać w UE. Według Agencji UE ds. Azylu to właśnie szlak śródziemnomorski przez Libię jest obecnie najczęściej wybierany przez migrantów, a zarazem najbardziej niebezpieczny.

Koniec wojny w Syrii ma wpływ nie tylko na Niemcy, ale także na resztę Europy. Między styczniem a listopadem 2025 liczba tzw. pierwszych wniosków o azyl spadła w UE o 25 procent. Według komisarza UE ds. migracji Magnusa Brunnera, liczba odmów wjazdu i deportacji wzrosła z kolei o 20 procent.

Deportacje do Syrii „nierealne”

Celem rządu w Berlinie jest również zwiększenie liczby deportacji migrantów bez prawa pobytu. Minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt chce w 2026 r. zwiększyć liczbę deportacji osób zobowiązanych do opuszczenia kraju. W ubiegłym roku (od stycznia do listopada) deportacji było 21 500, co stanowi wzrost o 20 procent w porównaniu z rokiem 2024.

Partia Dobrindta – CSU (bawarska, bardziej konserwatywna część niemieckiej chadecji) – proponuje, aby duża część syryjskich uchodźców nie uzyskała przedłużenia ochrony i została deportowana do Syrii.

Gerald Knaus uważa tę propozycję za niemożliwą do wdrożenia. Musiałby się na to zgodzić rząd Syrii. Poza tym w konsekwencji prawdopodobnie wszczęto by w Niemczech dziesiątki tysięcy postępowań sądowych. – Oczekiwanie, że duża liczba osób mogłaby wrócić do Syrii lub zostać deportowana, jest – biorąc pod uwagę wszystko, co już wiemy – całkowicie nierealne. To się nie stanie, nawet gdyby było to prawnie możliwe na mocy prawa azylowego – ocenia badacz migracji.