Ulga w Berlinie. Prąd wraca do mieszkań
7 stycznia 2026
Cztery dni po ataku na sieć energetyczną w południowo-zachodnim Berlinie wszystkie dotknięte nią gospodarstwa domowe mają dziś zostać ponownie podłączone do sieci. – Będziemy stopniowo przywracać sieć energetyczną na dotkniętych obszarach, począwszy od godziny 11:00 – ogłosił w środę, 7 stycznia, burmistrz Berlina Kai Wegner.
– Było to możliwe, ponieważ ogłosiliśmy stan wyjątkowy, łącząc w ten sposób niezbędne zasoby i procedury – kontynuował Wegner. – To była słuszna decyzja, aby pracować jednocześnie dwutorowo – pozwoliło to na pomyślne zakończenie napraw w miejscu awarii.
Początkowo prognozowano, że prąd uda się przywrócić dopiero w czwartek.
Wyłączenie generatorów awaryjnych
Władze pilnie zaapelowały do mieszkańców południowo-zachodniej części miasta o wyłączenie swoich prywatnych generatorów awaryjnych najpóźniej do godziny 10:30.
100 tysięcy osób tymczasowo bez prądu
Po podpaleniu mostu kablowego w dzielnicy Steglitz-Zehlendorf, do którego przyznała się lewicowa ekstremistyczna Grupa Wulkan, w sobotę (3 stycznia) rano 45 tysięcy gospodarstw domowych i 2 200 firm w południowo-zachodnim Berlinie było pozbawionych prądu. Według burmistrza miasta w sumie około 100 tysięcy osób zostało dotkniętych przerwą w dostawie prądu. Po tym, jak w ostatnich dniach część z nich została ponownie podłączona, operator sieci Stromnetz Berlin poinformował, że 19 900 gospodarstw domowych i 850 firm nadal nie ma prądu.
Według doniesień przerwa w dostawie prądu była najdłuższą w powojennej historii stolicy. Eksperci ze Stromnetz Berlin oraz spoza firmy pracowali intensywnie od soboty w dwóch lokalizacjach, stosując dwa różne podejścia do przywrócenia dostaw. Prace określono jako wysoce skomplikowane – także ze względu na utrzymujące się złe warunki pogodowe.
Zaledwie we wrześniu ubiegłego roku podpalenie w południowo-wschodniej części miasta doprowadziło do około 60-godzinnej przerwy w dostawie prądu. W tym czasie zakłóceniami dotkniętych było początkowo około 50 tysięcy odbiorców energii elektrycznej.
Stan wyjątkowy
Po ostatnim podpaleniu Berlin ogłosił w niedzielę stan wyjątkowy – częściowo po to, aby móc zwrócić się do rządu federalnego o szybszą pomoc w radzeniu sobie z następstwami awarii. Na miejscu były między innymi niemieckie siły zbrojne, które pomagały w tankowaniu awaryjnych generatorów i dostarczaniu ludziom ciepłych posiłków.
Dzięki awaryjnym generatorom kilka supermarketów zostało ponownie otwartych już w poniedziałek. W wielu obszarach przywrócono również zasięg sieci komórkowej, ponieważ wiele masztów komórkowych znów działało. Ludzie mogli się ogrzać, naładować telefony i zaopatrzyć w jedzenie i napoje w utworzonych noclegowniach i innych placówkach.
Kim są sprawcy?
Śledztwo w sprawie sprawców ataku nie przyniosło jak dotąd rezultatów. Policja wspomniała o bardzo szeroko zakrojonych działaniach na miejscu zdarzenia. Tak zwana „Grupa Wulkan”, która przyznała się do ataku w liście uznanym za autentyczny przez berlińskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, znana jest śledczym od dawna. Podejrzewa się, że kilkakrotnie atakowali infrastrukturę kolejową i sieć energetyczną.
W międzyczasie kilka mediów poinformowało o drugim liście, w którym domniemani sprawcy przyznali się do odpowiedzialności. Śledczy nie potwierdzili jeszcze tej informacji. List odrzucił spekulacje o udziale podmiotów zagranicznych. Ostatnio w niektórych mediach oraz w internecie krąży teoria, że za atakiem może stać Rosja.
Politycy mówią o terroryzmie
Śledztwo przejęła Prokuratura Federalna w Karlsruhe. Z perspektywy najwyższego organu ścigania w Niemczech istnieje podejrzenie niekonstytucyjnego sabotażu, przynależności do organizacji terrorystycznej, podpalenia i zakłócenia w funkcjonowaniu służb publicznych.
Burmistrz Berlina Kai Wegner i senator miasta ds. wewnętrznych Iris Spranger zaklasyfikowali atak jako akt terroryzmu lub „terroryzmu lewicowego”. Sprawcy świadomie i celowo zaakceptowali ryzyko, że ludziom zostanie wyrządzona krzywda. Sekretarz generalny CDU, Carsten Linnemann, powiedział również w programie „Frühstart” stacji RTL i NTV: „To jest terror. To jest ekstremizm lewicowy".
(DPA, rbb/stef)