Tourismus Finanzkrise
30 marca 2009
Branża turystyczna unika jak ognia słowa "kryzys". Żadnego czarnowidztwa, żadnego spuszczania nosa na kwintę. Dla branży urlop to słońce, plaża, nowe, ciekawe miejsca i nowe znajomości. Nawet jeśli w praktyce często bywa mniej kolorowo i ciekawie niż to obiecują prospekty, trzeba podtrzymywać w turystach wiarę, że będzie wspaniale. Gra na emocjach? Niewątpliwie, ale przecież na tym opiera się ten biznes, mówi Klaus Laepple, prezes Federalnego Zrzeszenia Niemieckiej Gospodarki Turystycznej:
- Jeśli masmedia codziennie donoszą o bankach zagrożonych bankructwem, o idących w dziesiątki miliardów państowych pakietach ratunkowych dla gospodarki, to jasne jest, że ma to wpływ na gotowość społeczeństwa do wydawania pieniądzy na urlopowy wypoczynek.
Kryzys drogich hoteli
Czy możemy sobie pozwolić w tym roku na wyjazd za granicę? A może lepiej zostać w Niemczech? A jeśli wyjazd, to jaki? Na własną rękę, czy z biurem podróży? Wykupić pełne utrzymanie, czy nie? Takie rozmowy, przed letnim sezonem urlopowym, są na porządku dnia w wielu rodzinach. Ich echa docierają do biur podróży, turoperatorów i hotelarzy w formie zmniejszonej ilości zamówień na ich usługi. Największy niemiecki koncern turystyczny TUI odnotował już jedenastoprocentowy spadek obrotów, w porównaniu z ubiegłorocznym sezonem. Podobny kłopot mają też hotele, którym ubywa coraz więcej gości podróżujących służbowo. Na razie nie zwalniają personelu, ale jeśli ten trend się utrzyma, pewnie będzie to konieczne. Przed taką decyzją stoi, między innymi, kierownictwo sieci hotelowej Grand City, utrzymujących w Niemczech pond 50 hoteli różnych klas. Od dwóch do czterech gwiazdek.
Największe problemy z ubytkiem gości mają teraz najdroższe hotele pięciogwiazdkowe, nastawione na obsługiwanie biznesmenów. Korzystają na tym inni, którym nieoczekiwanie przybyło gości w ciemnogranatowych garniturach skrojonych na miarę. Oliver Winter, dyrektor generalny sieci tanich hosteli A&O:
- Zauważyliśmy nagle, że otrzymujemy zamówienia na rezerwację noclegów od firm, którym sam nigdy nie ośmieliłbym się zaoferować naszych usług... Koncerny takie jak IBM czy E.ON lokują u nas swoich pracowników biorących udział w szkoleniach czy treningach. Na ogół są to młodzi ludzie, ale coraz częściej widać wśród nich także takich, którzy do tej pory byli stałymi gośćmi hoteli mających dużo więcej gwiazdek niż my...
Odporni na kryzys
Kto w tym roku mimo kryzysu wybiera się na urlop za granicę, wybiera tańsze kraje, takie jakl Turcja, Tunezja czy Egipt. Największym powodzeniem cieszą się oferty All-inclusive, bo wtedy z góry wiadomo, ile trzeba będzie zapłacić za wszystkie usługi na miejscu z napojami chłodzącymi i dodatkowymi atrakcjami typu własny leżak na plaży, czy jakaś wycieczka włącznie. Kto chce przyciągnąć do siebie gości z Niemiec, musi postępować tak samo - twierdzi grecki minister turystyki Kostas Markopoulos:
- W związku z kryzysem ceny odgrywają coraz większą rolę. Dzięki uzyskanym subwencjom państwowym mogliśmy pomóc naszym hotelarzom obniżyć nieco ich ceny. Zmniejszyliśmy także płacone przez nich podatki pośrednie, a równocześnie zwiększyliśmy o 50% wydatki na reklamę Grecji jako atrakcyjnego miejsca urlopowego wypoczynku.
Inne kraje też szukają wyjścia z kłopotów. Hiszpania, a mówiąc ściślej, należące do niej Wyspy Kanaryjskie pryktycznie utraciły w tym sezonie turystów z Wielkiej Brytanii. Nie wiadomo jeszcze, jak się to wszystko potoczy dalej i czym ostatecznie skończy.
Sabine Kinkartz / pa / hw