USA chcą osłabić UE? Kontrowersje wokół nowej strategii
13 grudnia 2025
Relacje między USAa Europą znacząco ucierpiały od czasu objęcia urzędu przez Donalda Trumpa. Opublikowana 4 grudnia 2025 Narodowa Strategia Bezpieczeństwa (NSS) została odebrana przez wielu europejskich polityków jako otwarty afront. W dokumencie Europa opisana jest jako kontynent w kryzysie – „z cenzurą wobec wolności słowa, tłumieniem opozycji politycznej i prawdopodobnym zniszczeniem cywilizacji w wyniku obecnej polityki migracyjnej”.
Jeszcze większe kontrowersje wzbudził wyciek prawdopodobnego roboczego projektu NSS. Według portalu Defense One dokument przewiduje zacieśnienie współpracy USA z Polską, Włochami, Austrią i Węgrami – „celem ich oderwania" od Unii Europejskiej.
Biały Dom zaprzeczył istnieniu takiego projektu, ale pytania pozostają: czy USA próbują rozbić UE? Dlaczego właśnie te kraje znalazły się na liście?
Dlaczego Polska, Węgry, Włochy i Austria?
Najmniej zaskakuje obecność Węgier na tej liście. Premier Viktor Orbán i prezydent Donald Trump uchodzą za bliskich sojuszników. Orbán wspierał Trumpa już w kampanii prezydenckiej w 2016 roku – jako jedyny urzędujący szef rządu w UE. Obaj wiedzą, co mogą sobie nawzajem zaoferować. Orbán, jako stały „hamulcowy”, destabilizuje UE i osłabia instytucję, wobec której Trump żywi głęboką nieufność.
Orbán z kolei cieszy się z politycznego wsparcia supermocarstwa. Rzekomo USA miały zaoferować Węgrom, podobnie jak wcześniej Argentynie, „finansową tarczę” w wysokości 20 miliardów dolarów – węgierska gospodarka przeżywa trudności, a kluczowe fundusze unijne pozostają zamrożone. Trump w niedawnym wywiadzie dla Politico nie pamiętał tej obietnicy, ale rozmowy o finansowej współpracy mają się toczyć. Trump wielokrotnie deklarował gotowość pomocy swojemu „great friend”.
Także premier Włoch Giorgia Meloni i jej postfaszystowska partia Fratelli d’Italia budzą sympatię amerykańskiego prezydenta. Jednak Daniel Hegedüs, dyrektor regionalny ds. Europy Środkowej w German Marshall Fund, uważa, że to nieporozumienie ze strony USA, że Meloni mogłaby wystąpić przeciw UE. Choć ideologicznie jest jej blisko do Orbána, w praktyce Meloni przyjęła pragmatyczne podejście: – Mało kto tak dobrze rozumie jak Meloni, co stabilna i funkcjonująca UE daje jej krajowi – mówi Hegedüs w rozmowie z DW.
Polska i Austria nie mają obecnie rządów skrajnie prawicowych, ale do niedawna w obu krajach rządziły partie eurosceptyczne, które wciąż mają ogromne wpływy. W Austrii Wolnościowa Partia Austrii (FPÖ) była najsilniejszą siłą w ostatnich wyborach i prowadzi w sondażach. W Polsce latem wybory prezydenckie wygrał Karol Nawrocki, kandydat wspierany przez Prawo i Sprawiedliwość (PiS). Trumpowska administracja prawdopodobnie liczy, że w obu krajach znów zyska większe możliwości wpływu.
Dlaczego nie Słowacja i Czechy?
Największym zaskoczeniem jest brak na liście Czech i Słowacji. W Czechach w październiku wybory parlamentarne wygrała prawicowa partia ANO miliardera Andreja Babiša, która utworzyła koalicję z partią Motoriste i skrajnie prawicową SPD.
Słowacja od 2023 roku przeżywa zwrot w prawo pod rządami Roberta Fico. Jego nominalnie socjaldemokratyczna, a faktycznie nacjonalistyczna partia Smer-SD, została niedawno wyrzucona z Partii Europejskich Socjalistów.
Obaj politycy są otwartymi eurosceptykami i mają potencjał, by siać chaos w procesach decyzyjnych UE, zwłaszcza w kwestiach strategicznych dotyczących Rosji i Ukrainy – cechy, które obecna administracja USA ceni. Dlaczego więc nie znalazły się w projekcie? Hegedüs tłumaczy to „ideologicznym uproszczeniem” amerykańskiego podejścia: – Ponieważ Smer i ANO nie mają klasycznych prawicowo-populistycznych korzeni, nie są traktowane jako ideologiczni sojusznicy, nawet jeśli ich polityka może być dla USA korzystna.
Powolne podważanie europejskiej integracji
Pierwsze próby ingerencji nowej administracji USA w procesy demokratyczne w Europie – jak prowokacyjna mowa wiceprezydenta JD Vance'a na konferencji w Monachium – były początkowo bagatelizowane. Jednak od tego czasu Waszyngton wielokrotnie włączał się w kampanie wyborcze w Niemczech, Rumunii czy Polsce. Wzorzec jest jasny: wspierani są ci, którzy osłabiają Brukselę.
Eksperci, w tym Hegedüs, uważają, że celem USA nie jest spektakularny „exit”, lecz stopniowa erozja integracji europejskiej poprzez dyplomatyczne, polityczne, a nawet finansowe wsparcie.
Pierwsze oznaki już widać: UE uzgodniła odejście od importu rosyjskiego gazu do 2027 roku, tymczasem Orbán zapowiedział, że nie zastosuje się do decyzji i zapewni dostawy przez TurkStream dzięki porozumieniu z Turcją.
– W kolejnych latach będzie coraz więcej przypadków, gdy państwa członkowskie nie będą przestrzegać wspólnych ustaleń, co podważy fundamenty integracji – ostrzega Hegedüs.
Tak może rozpocząć się proces, który doprowadzi do stopniowego osłabienia Unii Europejskiej – aż straci ona znaczenie.