1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Włodzimierz Lubański: Jestem piłkarskim emerytem [WYWIAD]

Wiesław Kutz 18 października 2014

Mój czas dalej upływa pod znakiem piłki nożnej - mówi DW Włodzimierz Lubański*.

Wlodzimierz Lubanski ehemmaliger Fußballspieler Polen
Włodzimierze Lubański: Mój czas dalej upływa pod znakiem piłki nożnejZdjęcie: picture-alliance/dpa/Y. Jansens

DW: Co porabia dziś Włodzimierz Lubański. Cieszy się zasłużoną emeryturą czy nadal biega za piłką, jest cenionym trenerem i działaczem, menadżerem, dalej aktywnie działa w branży pilkarskiej ?


Włodzimierz Lubański*: Właśnie osiągnąłem wiek emerytalny, więc przysłowiowo zawiesilem buty na kołku, mam dużo czasu i cieszę się nim. Poświęcam go w całości rodzinie. Co do piłki, bez której oczywiście trudno mi życ, to korzystam z zaproszeń, jakie od czasu do czasu dostaję na oglądanie różnego rodzaju meczów. To mnie frapuje...


DW: Przypominam sobie, że jeszcze przed niewielu laty przyjeżdzał Pan często do Polski, był Pan nie tylko gościem na trybunach ale i komentował Pan mecze na antenie Telewizji Polskiej.


W.L.: Jeśli chodzi o moje kontakty z Telewizją Polską, a konkretnie z Redakcją Sportową, to muszę powiedzieć, że one się ostatnio bardzo rozluźniły. Nie jestem już aktywnym komentatorem czy jak to nazywali fachowcy współkomentatorem, trudno. Ale ostatnio skorzystałem z zaproszenia Polskiego Związku Piłki Nożnej i wziąłem udział w losowaniu drużyn grających w rozgrywkach Pucharu Polski. I dostarczyło mi to szczególnej przyjemności...


D.W. I to wszystko, co ma do zaproponowania piłkarzowi 50-lecia strona polska ?


W.L.: Niestety, tak sytuacja wygląda na dziś. Zauważam po prostu mniejsze zainteresowanie moją osobą ze strony włodarzy Polskiej Piłki Nożnej. Ale inni, np. Polonia o mnie pamięta i zaprasza mnie do siebie. I tak w najbliższym czasie udaję się na Święto Polonii do Kanady, gdzie jeden z tamtejszych klubów obchodzić będzie jubileusz 70-lecia istnienia. Będą więc i mecze i zabawa. Tak więc mój czas dalej upływa pod znakiem piłki nożnej.

Włodzimierz Lubański w 1978 rokuZdjęcie: imago/F. Hartung


D.W. Zapewne niewiele osób wie, że w swym życiu zajmował się Pan nie tylko piłką ale i prowadził kawiarnie, handlowal winami...

W.L.: O, dotknał pan historii, bo kawiarnia to juz naprawdę odległa historia. Co do handlu winami, to dalej się tym zajmuję, ale w znacznie mniejszym wymiarze, niż miało to miejsce jeszcze przed paroma laty. Jestem na emeryturze, tak mogę to podsumować....


D.W. Przypominam sobie wizytę w Pańskim domu. Orzeł piastowski, wiszący na ścianie, pełno pamiątek, obrazów rodem z Polski, z żoną i dziećmi rozmawiał Pan po polsku...


W.L. Mój dom był, jest i pozostanie polski. My, tzn. żona, ja, córka i syn rozmawiamy ze sobą wyłącznie po polsku. Także polski charakter mają imprezy, jakie u siebie organizujemy, na których dominuje kuchnia polska.


D.W. Wróćmy jednak do piłki. Czy Pan, jako najlepszy polski piłkarz, nigdy nie marzył o tym, by zostać trenerem reprezentacji narodowej?


W.L: Powiem oficjalnie: nikt nigdy mi takiej oferty nie złozył. Prywatnie dodam, że w okresie, kiedy reprezentacja Polski prowadzona była przez Franciszka Smudę, to on był zainteresowany współpracą ze mną. Niestety, z różnych przyczyn do tej współpracy nie doszło...

Mecz kwalifikacyjny do Pucharu Świata Polska - Anglia w Chorzowie, 1973Zdjęcie: picture-alliance/PAP/S. Jakubowski


D.W. A jak Pan ocenia polskich piłkarzy, grających w Bundeslidze? Mam na myśli przede wszystkim byłą juz trójkę piłkarzy Borusii Dortmund: Jakuba Błaszczykowskiego, Łukasza Piszczka i Roberta Lewandowskiego, który od nowego sezonu gra w barwach Bayernu Monachium. Niektórzy znawcy piłki nożnej nazywali ich nawet grajacą Świetą Trójcą Polską...


W.L . Jeśli chodzi o Bundesligę, to Polacy pokazali się z jak najlepszej strony, szczególnie ci trzej wspomniani chłopcy. To już klasa europejska, najwyższa półka. Teraz będziemy przyglądać się, jak ułoży się kariera i współpraca Lewandowskiego z zawodnikami najlepszego europejskiego klubu, jakim niewątpliwie jest Bayern Monachium.


D.W. Czy Pana zdaniem są w Polsce jeszcze inni młodzi, pracowici, równie zdolni piłkarze, którzy mają szansę zagrać w klubach Bundesligi?


W.L. Trudno mi na to pytanie jednoznacznie odpowiedzieć. Trzeba poczekać, aż na pilłkarskich boiskach w Polsce pojawią się talenty, których grę będzie można porównać z poziomem gry zawodników najlepszych klubów Bundesligi. Powiedzmy sobie szczerze: tacy zawodnicy jak Lewandowski nie rodzą się na codzień. Trzeba talentu, czasu, pracy, wytrwałości i odrobiny szczęścia, by grać z najlepszymi.

Ale jestem przekonany, że ci najbardziej utalentowani piłkarze polscy bedą otrzymywać zaproszenia do gry w Bundeslidze i w innych czołowych klubach europejskich. A powiedzmy sobie szczerze: już przejście piłkarza czy grupy piłkarzy z ligi polskiej do np. Bundesligi jest ogromnym awansem, szansą, która powinni oni wykorzystać.


D:W. Dziękuję za rozmowę

Rozmowę prowadził Wiesław Kutz.

*Włodzimierz Lubanski urodził sie 28 lutego 1947 roku w Gliwicach.
Karierę piłkarską zaczynał w GZKS Sośnica Gliwice (1957-1958), następnie grał w GKS Gliwice (1958-1962), a w 15. roku życia, w 1962 r. został piłkarzem zabrzańskiego Górnika. Z tym klubem zdobył siedmiokrotnie Mistrzowstwo Polski, a sześciokrotnie Puchar Polski. Cztery razy był królem strzelców polskiej ligi. Dwukrotnie (1969, 1970) wybrany Piłkarzem Roku, zdobywcą Złotych Butów w 1972 r.
W reprezentacji seniorów zadebiutował – razem z Zygfrydem Szołtysikiem – 4 września 1963 w Szczecinie, jako najmłodszy do dziś debiutant w historii (strzelił gola w wygranym 9:0 meczu z Norwegią). Na Igrzyskach Olimpijskich w 1972 roku zdobyl złoty medal olimpijski jako kapitan drużyny. W sumie w reprezentacji Polski rozegrał 75 spotkań, strzelił 48 goli.
Od 1975 przez 7 sezonów występował w belgijskim klubie KSC Lokeren. Rozegrał tam 196 meczów i zdobył 82 bramki. W 1981 doszedł razem z drużyną do ćwierćfinału pucharu UEFA oraz do półfinału Pucharu Belgii, przegranego ze Standardem Liege. W 1983 r., grając we francuskim Valenciennes FC, gdzie trenerem był jego były kolega klubowy, Erwin Wilczek, został królem strzelców II ligi francuskiej. Karierę skończył w 1986 r. w klubie K.R.C. Mechelen.
W 2003 roku został uznany za najlepszego polskiego piłkarza 50-lecia UEFA.

Na stałe mieszka wraz z rodziną w Belgii.