1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Wojna w Ukrainie: terytorium w zamian za pokój

7 listopada 2022

Nie widać końca śmierci i zniszczeń w Ukrainie. Ani Moskwa, ani Kijów nie chcą na razie słyszeć o negocjacjach. Jednak na Zachodzie rośnie presja, aby dążyć do porozumienia stron.

Dzień po dniu rosyjskie wojska niszczą ukraińskie domy i infrastrukturę
Dzień po dniu rosyjskie wojska niszczą ukraińskie domy i infrastrukturęZdjęcie: STR/REUTERS

Wojna w Ukrainie znalazła się w patowej sytuacji. Z jednej strony, ukraińska armia odzyskała duże obszary zajęte wcześniej przez Rosję. Pomogła im w tym częściowo broń przekazana przez Zachód. Z drugiej strony, prezydent Rosji Władimir Putin najwyraźniej nie cofa się przed niczym. Pozwala celowo niszczyć infrastrukturę cywilną i ośrodki mieszkalne w Ukrainie oraz grozi użyciem broni jądrowej.

Szczególnie teraz, przed nadejściem zimy, pojawia się pytanie: Jak długo potrwa ta wojna? I jak można byłoby ją zakończyć oraz z jakim skutkiem?

Rozwiązanie wojskowe

Generalnie, mamy w tej kwestii do czynienia z dwoma sposobami rozumowania. Według pierwszego, dopuszczalne jest tylko rozwiązanie militarne. Zgodnie z nim Ukraina musi wypchnąć rosyjską armię poza zdobyte ukraińskie terytoria, z Krymem włącznie. Tylko wtedy mogłoby dojść do negocjacji z Rosją. Nic dziwnego, że taką opinię podtrzymuje przede wszystkim sam rząd ukraiński. Walka musi być kontynuowana „bez żadnych ustępstw i kompromisów”, jak powiedział ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski przy okazji ukraińskiego Dnia Niepodległości pod koniec sierpnia.

Od lata ukraińska armia odzyskała większe tereny

Taki pogląd przeważa również w krajach leżących przy lub blisko zachodniej granicy Rosji. To państwa, które czują się zagrożone przez Moskwę, np. kraje bałtyckie lub Polska. Zgodnie z tym poglądem każde ustępstwo wobec Rosji byłoby w Moskwie interpretowane jako słabość i zachęta do dalszych inwazji.

Podobne stanowisko zajmuje sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg. W wywiadzie dla Deutsche Welle w połowie października powiedział, że „Ukraina musi tę wojnę „wygrać”. Nie powiedział jednak, co dokładnie owa „wygrana” oznacza. W tym celu państwa NATO-wskie powinny „zapewnić tak duże wsparcie i tak długo, jak to tylko konieczne”. Odrzucił też pośrednio scenariusz złożenia broni: „Nie wolno nam zapomnieć: jeśli Rosja Putina przestanie walczyć, nastanie pokój. Jeśli Ukraina przestanie walczyć, przestanie istnieć jako niezależne państwo.”

W Niemczech minister spraw zagranicznych Annalena Baerbock z Zielonych zalicza się do osób, które optują za zwrotem całego ukraińskiego terytorium zdobytego przez Rosję. Jakakolwiek „gotowość do kompromisu” jest „naiwną postawą”, która zawiodła już w przypadku aneksji Krymu przez Rosję - powiedziała pod koniec października na berlińskim Forum Polityki Zagranicznej.

Od początku wojny Ukrainę opuściło kilka milionów mieszkańcówZdjęcie: Markus Schreiber/AP/picture alliance

W szeregach opozycji m.in. ekspert CDU ds. polityki zagranicznej i były pułkownik armii niemieckiej Roderich Kiesewetter podziela cele Ukrainy, jakim jest „wyzwolenie wszystkich okupowanych terytoriów, w tym Krymu”. Czy jest to osiągalne, „zasadniczo zależy od zakresu, ciągłości i szybkości wsparcia militarnego” ze strony Zachodu, czyli „od naszego zachowania”, jak czytamy w pisemnej wypowiedzi polityka dla Deutsche Welle.

Terytorialne ustępstwa to „tabu”

Według innej szkoły myślenia, militarne zakończenie wojny jest niemożliwe. Ten obóz uważa, że Rosja nie może zostać pokonana militarnie w Ukrainie, a w razie potrzeby posiada w rękawie jeszcze kartę nuklearną.

 Johannes Varwick, politolog z Uniwersytetu w Halle mówi o „maksymalnych celach” dla „całkowitego wyzwolenia Ukrainy”, które w rozmowie z DW nazywa „nierealistycznymi”, „ponieważ albo oznaczałyby one wojnę na wyniszczenie trwającą latami i pociągającą za sobą wiele ofiar, albo doprowadziłyby w końcu do eskalacji nuklearnej”.

Zachodnie głosy wzywające Ukrainę do kompromisu są obecnie rzadkie, zwłaszcza po udanej ukraińskiej ofensywie wojskowej z końca lata. Zapewne rolę odgrywa tu obawa o podkopanie z jednej strony morale ukraińskich żołnierzy, a z drugiej zakresu możliwych poświęceń w zachodnich społeczeństwach.

Kanclerz Scholz odwiedził w czerwcu prezydenta Zełenskiego w KijowieZdjęcie: Valentyn Ogirenko/REUTERS

Pojawiały się jednak próby działania zgodnie z tym tokiem myślenia. W maju były sekretarz stanu USA Henry Kissinger doradzał Ukrainie zgodę na ustępstwa terytorialne w zamian za pokój z Rosją. Jednak już w lipcu zrewidował swoją opinię i takie rozwiązanie wykluczył.

W Niemczech filozof Richard David Precht już na początku wojny domagał się od Ukrainy ustępstw terytorialnych, a ostatnio przede wszystkim rezygnacji Ukrainy z możliwości przystąpienia do NATO. Wraz z szeregiem innych znanych osób publicznych, w tym pisarką Juli Zeh i emerytowanym generałem Erichem Vadem, wezwał w lipcu do „zgodnego dążenia” do negocjacji pokojowych. Od strony politycznej, na negocjacje pokojowe naciskają głównie prawicowo-populistyczna Alternatywa dla Niemiec AfD oraz Lewica. Podobnego zdania jest należący do CDU premier Saksonii Michael Kretschmer. Jest on jednak osamotniony w swoim ugrupowaniu.

– Zmiany terytorialne są obecnie w dużej mierze tabuizowane w polityce zachodniej, przynajmniej publicznie, i opisywane jako kapitulacja wobec rosyjskiej agresji – ubolewa Johannes Varwick. – Będzie to jednak, jeśli nie liczyć na bardzo mglistą opcję zmiany reżimu w Moskwie, jedyne wyobrażalne wyjście z tej sytuacji – dodaje.

Z kolei Kiesewetter uważa, że przedwczesne negocjacje pokojowe z ustępstwami na rzecz Rosji byłyby „makulaturą i oznaczałyby zwycięstwo Rosji”.

Niemieckich czołgów dalej brak

Niemiecki rząd w Berlinie oficjalnie pozostawia Ukrainie decyzję, czy i kiedy chce negocjować z Rosją i czy byłaby skłonna pójść na ustępstwa wobec Rosji. Nie chce wywierać presji na Kijów. 

Rząd koalicyjny złożony z socjaldemokratów, Zielonych i liberałów nie ma jednak jednolitej polityki wobec Ukrainy. Tradycyjnie pacyfistyczni Zieloni okazali się największymi zwolennikami zwiększenia niemieckich dostaw broni. O tym, że kanclerz Olaf Scholz myśli inaczej, może świadczyć fakt, że nadal odmawia dostarczenia Ukrainie pilnie potrzebnych niemieckich bojowych czołgów oraz wozów piechoty.

Właśnie tę powściągliwość polityk CDU Roderich Kiesewetter uważa za błąd. Jest to „dotkliwe dla Ukrainy, a także dla naszej reputacji w UE i NATO”.

Johannes Varwick posiada inne zdanie w temacie dostaw czołgów: – Niemcy powinny trzymać się swoich racji i zwolnić w tej kwestii. Wydaje mi się, że dominuje wyidealizowany obraz rozwiązań militarnych.

Z kolei ekspertka ds. Europy Wschodniej Lydia Wachs z berlińskiej Fundacji Nauka i Polityka uważa, że fiksacja na poszczególnych typach broni jest błędna: – Putin raczej nie będzie eskalował z powodu dostawy konkretnego systemu broni, ale raczej z powodu ogólnej sytuacji militarnej na Ukrainie i jej implikacji dla stabilności własnego reżimu.
 

Minister obrony Niemiec Christine Lambrecht (w środku) przed niemieckim działem przeciwlotniczym w OdessieZdjęcie: Jörg Blank/dpa/picture alliance

Rosnąca presja w Niemczech na negocjacje 

Wołodymyr Zełenski chce tak czy inaczej kontynuować walkę „do końca” i liczy na dalsze wsparcie z zagranicy. Jednak to, jak silne będzie to poparcie i jak długo się utrzyma, to także kwestia nastrojów w krajach Zachodu. A ich mieszkańcy cierpią z powodu niedoborów energii i rosnącej inflacji. Wiele miast z coraz większym trudem radzi sobie z przyjmowaniem ukraińskich uchodźców.

W Niemczech poparcie dla sankcji wobec Rosji i dostaw broni na Ukrainę topnieje dość powoli. Natomiast jedna rzecz zmieniła się dramatycznie w porównaniu z okresem letnim: 55 proc. respondentów uważa obecnie, że dyplomatyczne wysiłki na rzecz zakończenia wojny „nie są wystarczające”. To wzrost o 14 punktów proc. w porównaniu z czerwcem. Już w październiku 26 proc. twierdziło, że Niemcy powinny zwiększyć swoje wysiłki w celu znalezienia dyplomatycznego rozwiązania konfliktu. Z kolei jedna trzecia (34 proc.) odpowiedziała „raczej tak”, nawet jeśli mogłoby to oznaczać, że Ukraina musiałaby pójść na kompromis z Rosją.

Presja, by podjąć intensywne działania dyplomatyczne na rzecz zakończenia wojny, rośnie

Presja rośnie także w USA, skąd płynie zdecydowanie największa część zachodniego wsparcia dla Ukrainy. I wzrośnie zwłaszcza, jeśli Republikanie wygrają wybory midterm. Przedsmak tego zapewnił Kevin McCarthy, lider frakcji republikańskiej w Izbie Reprezentantów. „Myślę, że ludzie nie chcą tkwić w recesji i wypisywać Ukrainie czek in blanco” – powiedział. W tym samym czasie 30 demokratycznych kongresmenów wysłało list do prezydenta Josepha Bidena, wzywając go do rozpoczęcia bezpośrednich negocjacji USA z Rosją w sprawie szybszego zakończenia wojny.

 

Negocjacje tylko z pozycji siły
 

Roderich Kiesewetter uważa jednak, że negocjacje pokojowe są mądre tylko wtedy, „gdy Ukraina militarnie znajdzie się w pozycji siły. A do tego jeszcze daleko”. Termin i ewentualne ustępstwa powinna określić sama Ukraina. Sam nie widzi powodu do ustępstw terytorialnych czy rezygnacji z członkostwa w NATO. W przeciwnym razie Rosja zostałaby „nagrodzona” za rozpoczęcie inwazji.

Blackout w Kijowie. Rosja celowo niszczy ukraińską infrastrukturę technicznąZdjęcie: Maxym Marusenko/NurPhoto/picture alliance

Zdaniem Lydii Wachs Zachód w obliczu nuklearnych gróźb Rosji uprawia „trudne balansowanie”. – Z jednej strony, ulegnięcie przez Zachód nuklearnym próbom szantażu ze strony Moskwy pociągnęłoby za sobą nie tylko ogromne konsekwencje humanitarne, ale także masowo zdestabilizowałoby Europę. Z drugiej strony, szybka upokarzająca porażka Putina mogłaby doprowadzić do rosnącego ryzyka eskalacji nuklearnej.


Spojrzeć w przyszłość
 

W tej chwili i tak żadna ze stron nie jest gotowa do negocjacji. Ukraina liczy, że dalej będzie odbijała zajęte wcześniej przez Rosjan terytoria. Moskwa stawia na wojnę pozycyjną. Mimo to ludzie, zwłaszcza w Niemczech, zastanawiają się, jak dalej może rozwinąć się ta wojna.

Dla polityka CDU Rodericha Kiesewettera stawka jest wysoka, zwłaszcza dla Niemiec: „Musimy być gotowi zapłacić cenę za nasz system społeczny, za demokrację i wolność. (...) Dobrze by było, gdybyśmy ze wszystkich sił zaczęli wspierać Ukrainę w lepszy sposób, niż dotychczas. Inaczej wojna przyjdzie do nas za kilka lat!"

– Bądźcie solidarni z Ukrainą, ale jednocześnie nie skupiajcie się na militarnym zwycięstwie nad Rosją, lecz na równowadze interesów – zaleca rządzącym politolog Johannes Varwick. Dla niego obejmuje to możliwość „neutralnego statusu Ukrainy, który jest tolerowany przez Rosję i jednocześnie zawiera gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy”.

Prezydenci Putin i Zełenski: Obecnie nie ma szans na rozpoczęcie negocjacjiZdjęcie: A. Gorshkov/SPUTNIK/AFP/Getty Images/Presidency of Ukraine/AA/picture alliance

Nastąpią też „zmiany terytorialne w Ukrainie, których nie powinniśmy uznawać w świetle prawa międzynarodowego, ale które powinniśmy na razie zaakceptować jako modus vivendi". I wreszcie sankcje „powinny być postrzegane jako element konstrukcyjny, co oznacza, że powinny istnieć możliwość ich ponownego zniesienia i otwarcia Rosji ponownie drogi do robienia interesów z Zachodem”.

Lydia Wachs uważa za całkiem prawdopodobne, „że możemy stoczyć się w długą wojnę. Przyniosłoby to nie tylko rosnące ofiary, ale także uczyniłoby z Rosji jeszcze bardziej niestabilnego i niebezpiecznego sąsiada i jeszcze bardziej zdestabilizowało kontynent europejski pod względem bezpieczeństwa i gospodarki.” – Dlatego Zachód powinien teraz tak znacząco wspierać Ukrainę, aby Moskwa zdała sobie sprawę, że czekanie na rozbicie Zachodu jest bezcelowe – wyciąga wniosek ekspertka.

Ukraina. Przygotowania do zimy bez prądu

02:04

This browser does not support the video element.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>