Wybory po czesku
6 czerwca 2006
…”Po Schröderze i Berlusconim teraz oto także i Czech, Jiri Paroubek: – ten, kto uważa, że ucieczka od rzeczywistości po przegranych wyborach jest jedynie pewną formą terapii przeciwbólowej, stosowanej przez egocentryków o narcystycznych skłonnościach, a zatem o problem psychologiczny jednostki, istotny politycznie tylko dlatego, że akt ten rozgrywa się na oczach opinii publicznej, ten myli się…” – podkreśla FRANKFURTER ALLGEMEINE ZEITUNG w komentarzu pod tytułem „Kto nie umie w Pradze przegrywać”, o zejściu ze sceny lewicy w Czechach po zwycięstwie konserwatystów. FAZ zwraca uwagę na język Paroubka, przypominający czasy, jak jego partia nazywała się inaczej, a jej zwycięstwo w każdych „wyborach” było wiadome z góry. Komentator przypomina, że …”Z chwilą gdy Paroubek w kwietniu ubiegłego roku zajął miejsce Stanislava Grossa w rządzie i w partii, począł on traktować CSSD jak gdyby był jej wodzem. Kompromitował on swego centrowego partnera i forsował akty prawne przy poparciu komunistów, zarzucił pozwami polityków i dziennikarzy i utrudniał postępowanie w procesach o korupcję, w które zamieszani byli socjaldemokraci…” Tymczasem …”Nie da się rozwiać wymowy faktów. ODS wygrała wybory, i zgodnie z konstytucją prezydent powierzył zwycięzcy, Mirkowi Topolankowi, misję utworzenie rządu…”
„Czeski pat” – to tytuł komentarza, zamieszczonego na łamach monachijskiej SÜDDEUTSCHE ZEITUNG. Jego autor jest zdania, że tylko utworzenie wielkiej koalicji jest w stanie przerwać węzeł gordyjski: …”Suweren, czyli lud, przemówił, zgoła donośnym głosem, niestety nie powiedział jedynie, co chce. W dwa lata po wejściu do Unii Europejskiej, w epoce wspaniałego rozwoju gospodarczego, wybory w Czechach doprowadziły do sytuacji patowej, która nie wyjdzie krajowi na dobre. W najbliższym czasie należy obawiać się zastoju i swarów, które odbiją się nie tylko na gospodarce. Kiedy politycy zachowują się aż tak agresywnie, jak dotychczasowy premier, Jiri Paroubek i niektórzy z jego przeciwników w toku kampanii wyborczej, to zagraża to nawet demokracji. Polaryzacja paraliżuje, a wynik wyborów jest na to kolejnym dowodem. Fakt, że Paroubek jeszcze podczas wyborczej nocy, wzorem swego serdecznego przyjaciela, Gerharda Schrödera, i Włocha, Silvio Berlusconiego, odmówił przyznania się do klęski, grożąc podważeniem wyniku wyborów, tylko pogarsza sytuację. Jak da się bowiem przy stanie 100 do 100 miejsc w parlamencie rządzić krajem inaczej niż w wielkiej koalicji albo przy tolerancji przez CSSD?...” Tym niemniej – zauważa monachijska gazeta: …”Pierwsze rozmowy już się rozpoczęły. Złość mija. Zastój nie może panować zbyt długo…”
…”To tak, jak w Niemczech jesienią roku 2005: w Czechach po wyborach centrum i lewica są podobną siłą…” – zauważa SAARBRÜCKER ZEITUNG: …”Także i przyczyny tego stanu rzeczy są podobne: czeskich wyborców dzieli odpowiedź na pytanie, ile reform potrzeba krajowi…”
…”W 60 lat od wypędzenia umacnia się wrażenie, że wyborów parlamentarnych w Czechach nie są w stanie wygrać politycy, rezygnujący z posługiwania się pielęgnowanym wizerunkiem wroga…” – stwierdza BADISCHE NEUESTE NACHRICHTEN: …”Wprawdzie konserwatyści, skupieni wokół zwycięzcy, Mirka Topolanka, tym razem zrezygnowali z bezpardonowych ataków na wypędzonych, ale nie pozostawili cienia wątpliwości co do tego, że nadal obowiązują stare, w zasadzie należące do lamusa, wizerunki wroga…”