1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Wyrozumiali Gdańszczanie

Michał Jaranowski, Deutsche Welle, Warszawa21 sierpnia 2006

Prezydent Miasta Gdańska, Paweł Adamowicz, skierował do Güntera Grassa list z prośbą o wyjaśnienie jego losów wojennych w szeregach Waffen SS. Jego zdaniem należy się to Gdańszczanom. Ale bez względu na odpowiedź, pisarz powinien zachować honorowe obywatelstwo miasta. Tego zdania jest zdecydowana większość mieszkańców.

Günter Grass przed swoim domem w Gdańsku-Wrzeszczu w 2000 r.
Günter Grass przed swoim domem w Gdańsku-Wrzeszczu w 2000 r.Zdjęcie: dpa

Siedemdziesiąt dwa procent mieszkańców Gdańska jest przeciwnych, by autorowi „Blaszanego bębenka” odebrać honorowe obywatelstwo ich miasta. Odmienne zdanie wyraża jedynie co piąty Gdańszczanin. Czy natomiast sam Grass powinien zrezygnować z zaszczytnego tytułu? Nie – odpowiada większość uczestników sondażu, przeprowadzonego na zlecenie magistratu. Trzydzieści dwa procent respondentów, a więc co trzeci opowiada się za tym rozwiązaniem.

Badania o skali ogólnopolskiej, dokonane na zlecenie sieci telewizyjnej TVN, zawierały podobne pytania i przyniosły podobne wyniki, choć dystans między zwolennikami pisarza jako honorowego gdańszczanina i jego przeciwnikami był mniejszy. Jak pamiętamy, pisarz zapowiedział, że sam nie zrzeknie się honorowego obywatelstwa Gdańska, lecz jeśli taka będzie decyzja prezydenta miasta, to, oczywiście, uszanuje ją. W istocie, rozstrzygniecie należy nie do prezydenta, lecz do Rady Miasta, ale prezydent wie, co ona postanowi.

Podstawy ku temu dają Pawłowi Adamowiczowi rozmowy sondażowe z politykami komunalnymi. Jutro odbędzie się posiedzenie konwentu seniorów czyli Prezydium Rady Miasta i przewodniczących wszystkich, reprezentowanych w niej, klubów. Konwent nie zamierza zgłosić postulatu pozbawienia Grassa honorowego obywatelstwa Gdańska. Udział 17-latka w Waffen SS nie może przesłonić zasług pisarza dla porozumienia polsko-niemieckiego, nade wszystko jego zaangażowania na rzecz układu z grudnia 1970 roku, w którym Republika Federalna uznała granicę na Odrze i Nysie łużyckiej, a tym samym – jak to ujął Adamowicz - potwierdziła gwarancje dla polskiego Wrocławia, Szczecina i Gdańska.

Niemniej sprawa przeszłości wojennej Güntera Grassa będzie z pewnością przewijać się w kampanii, związanej z wyborami samorządowymi – i to nie tylko w mieście, gdzie urodził się niemiecki noblista. Sprawa Grassa podgrzewa takie same emocje jak w ubiegłym roku sprawa dziadka Donalda Tuska, trafnie puentuje Adam Łaszyn, specjalista marketingu politycznego. Mówiąc mniej wyszukanym językiem, jest to stawka na historię i histerię.