Zamknięta Cieśnina Ormuz. Czy grozi nam kryzys żywnościowy?
14 marca 2026
Oczy całego świata zwrócone są obecnie na tankowce, które z powodu konfliktu z Iranem nie są w stanie przepływać przez Cieśninię Ormuz. Efekt to gwałtowny skok cen ropy naftowej i skroplonego gazu ziemnego (LNG).
Nie powinno to dziwić. W końcu ta droga wodna między Iranem a Omanem obsługuje około jednej piątej światowego eksportu ropy naftowej i LNG z regionu Zatoki Perskiej do pozostałych części świata.
Jednak bardziej wrażliwym ładunkiem są nawozy, które pomagają wyżywić świat, oraz importowana żywność, która zapewnia przetrwanie państwom Zatoki Perskiej, takim jak Zjednoczone Emiraty Arabskie, Katar, Kuwejt, Oman, Bahrajn i Arabia Saudyjska.
Według danych firmy Signal Group, zajmującej się analizą rynku morskiego, na państwa Zatoki Perskiej przypada 20 proc. światowego obrotu kluczowymi nawozami, takimi jak amoniak, fosforany i siarka.
Według danych Bloomberg Intelligence prawie połowa światowego handlu mocznikiem – najczęściej stosowanym nawozem azotowym – pochodzi z regionu Zatoki Perskiej, a Katar odpowiada za jedną dziesiątą światowej podaży.
Kiedy w zeszłym tygodniu firma QatarEnergy wstrzymała produkcję w wyniku irańskich ataków na Ras Laffan, największy na świecie ośrodek produkcji LNG i nawozów, setki tysięcy ton kluczowych składników odżywczych i prekursorów nawozów zostało wyłączonych z obrotu.
Skutki wojny z Iranem stanowią trzecie poważne zagrożenie dla globalnego bezpieczeństwa żywnościowego w ciągu ostatnich sześciu lat, po pandemii COVID-19 oraz zajęciu przez Moskwę gruntów rolnych i portów wykorzystywanych do eksportu ukraińskiego zboża na początku wojny Rosji przeciwko Ukrainie w 2022 roku.
Od początku obecnego konfliktu ceny nawozów wzrosły o 10–30 proc., choć nadal są o około 40 proc. niższe niż w tygodniach po wkroczeniu rosyjskich czołgów na terytorium Ukrainy.
Niedobór nawozów może wpłynąć na plony
Według UNCTAD, agencji ONZ pomagającej krajom rozwijającym się w integracji z gospodarką światową, co miesiąc przez Cieśninę Ormuz eksportowanych jest około 1,33 mln ton nawozów. Zatem zamknięcie cieśniny na miesiąc mogłoby wystarczyć, by wywołać niedobory i zagrożenie dla plonów z upraw wymagających nawozów azotowych, takich jak kukurydza, pszenica i ryż.
– Wyższe ceny wpłyną na wybór upraw – powiedział DW Joseph Glauber, starszy pracownik naukowy w Międzynarodowym Instytucie Badań nad Polityką Żywnościową (IFPRI) z siedzibą w Waszyngtonie. – Rolnicy mogą zdecydować się na uprawy wymagające mniej nawozów zamiast tych, które wymagają nawozów azotowych, aby uniknąć wyższych kosztów produkcji.
Glauber dodał, że rolnicy, zwłaszcza w biedniejszych krajach, mogą po prostu ograniczyć ogólne zużycie nawozów, co mogłoby negatywnie wpłynąć na plony.
Pomimo zapewnień prezydenta USA Donalda Trumpa z tego tygodnia, że wojna z Iranem jest „praktycznie zakończona”, w środę Iran ostrzelał co najmniej trzy statki w cieśninie Ormuz lub w jej pobliżu, podała brytyjska organizacja Maritime Trade Operations (UKMTO), co wskazuje, że Teheran pozostaje zdeterminowany, by utrzymać cieśninę praktycznie zamkniętą.
W nocy z środy na czwartek odnotowano kolejne ataki, m.in. na statek kontenerowy i tankowce w całym regionie Zatoki Perskiej.
Analitycy rynku surowców twierdzą, że im dłużej Cieśnina Ormuz pozostanie zamknięta dla żeglugi handlowej, tym bardziej zaczną się zacinać globalne łańcuchy dostaw nawozów.
„Długotrwałe zakłócenia znacznie ograniczyłyby dostępność nawozów w głównych regionach uzależnionych od importu, takich jak Brazylia, Indie, Azja Południowa i niektóre kraje UE” – ostrzegł holenderski bank ING w raporcie analitycznym opublikowanym na początku tego miesiąca.
Inni producenci nawozów, tacy jak Rosja, Chiny, Stany Zjednoczone i Maroko, dysponują ograniczonymi wolnymi mocami produkcyjnymi i będą mieli trudności z natychmiastowym zwiększeniem produkcji w celu uzupełnienia niedoborów. Chiny wprowadziły ograniczenia importowe dotyczące nawozów fosforowych i azotowych, ale obecnie mogą znaleźć się pod presją, by je złagodzić.
– Azot można produkować wszędzie tam, gdzie występuje gaz ziemny lub węgiel, w przeciwieństwie do potażu czy fosforanów, których wydobycie uzależnione jest od złóż mineralnych – powiedział Glauber, były starszy ekonomista w Departamencie Rolnictwa Stanów Zjednoczonych. Jednak prawdziwym problemem są wysokie koszty gazu ziemnego, ponieważ zwiększenie produkcji może okazać się nieopłacalne, dodał.
Rosnące ceny ropy też podwyższą ceny żywności
Oprócz ograniczeń związanych z nawozami, dominującą rolę w kształtowaniu kosztów żywności odgrywa ropa naftowa, która zasila wszystko – od maszyn rolniczych i ciężarówek transportujących plony po zakłady przetwórcze, w których uprawy zamienia się w żywność, oraz systemy chłodnicze. Każdy etap produkcji żywności jest obecnie narażony na gwałtowne wzrosty cen energii.
Ponieważ cena ropy Brent utrzymuje się na wysokim poziomie około 100 dolarów za baryłkę po gwałtownych wahaniach do nawet 119,50 dolarów, skutki tych zmian są już odczuwalne przy dystrybutorach. Cena oleju napędowego na zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych wzrosła do 4,69 dolarów za galon, co stanowi 14-procentowy skok w ciągu ostatnich dwóch tygodni, podczas gdy ceny oleju napędowego w Niemczech przekraczają obecnie 2,10 euro za litr, co oznacza wzrost o jedną piątą w ciągu zaledwie kilku dni.
Gospodarki azjatyckie, które importują zdecydowaną większość ropy z regionu Zatoki Perskiej, takie jak Chiny, Japonia i Korea Południowa, również odnotowują gwałtowny wzrost cen paliw. Tymczasem rząd Indii zobowiązał się do zamrożenia cen oleju napędowego i benzyny, chroniąc w ten sposób konsumentów i transport komercyjny przed rosnącymi kosztami.
Szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) Kristalina Georgiewa ostrzegła w zeszłym tygodniu w wywiadzie dla agencji Bloomberg, że utrzymujący się przez rok 10-procentowy wzrost cen energii może spowodować wzrost światowej inflacji o 0,4 punktu procentowego i obniżyć globalny wzrost gospodarczy nawet o 0,2 proc.
– Energia pośrednio stanowi około 50 proc. kosztów żywności – powiedział DW Joseph Glauber z IFPRI. – Po tym, jak w latach 2023/2024 większość krajów doświadczyła wysokiej inflacji cen żywności, ceny nie spadły; zmniejszyło się jedynie tempo ich wzrostu.
Najbardziej ucierpią kraje uzależnione od importu
Konsekwencje wojny w Iranie dotkną poszczególne kraje w różnym stopniu, przy czym najbiedniejsze i najbardziej uzależnione od importu państwa poniosą największy ciężar skutków niedoborów nawozów i gwałtownego wzrostu cen energii.
Indie należą do krajów najbardziej narażonych, ponieważ aż dwie trzecie importu nawozów azotowych, w tym znaczna część mocznika, pochodzi z regionu Zatoki Perskiej. Niedobór nawozów zagroziłby zbliżającemu się sezonowi sadzenia w porze monsunowej, powodując gwałtowny wzrost kosztów produkcji ryżu, pszenicy i innych podstawowych produktów spożywczych, które stanowią pożywienie dla 1,45 miliarda ludzi.
Brazylia, jeden z największych eksporterów produktów rolnych na świecie, pokrywa około 40 proc. swojego zapotrzebowania na azot dzięki mocznikowi sprowadzanemu z regionu Zatoki Perskiej. Jakiekolwiek długotrwałe zakłócenia w dostawach zagrażają plonom soi i kukurydzy w momencie, gdy światowe zapasy są już ograniczone.
Afryka Subsaharyjska stoi w obliczu najpoważniejszego zagrożenia w dłuższej perspektywie. Wiele krajów afrykańskich stosuje nawozy w ilościach znacznie niższych od tych niezbędnych do uzyskania przyzwoitych plonów. Dlatego nawet niewielki wzrost cen może zmusić drobnych rolników do dalszego ograniczenia stosowania nawozów, co spowoduje spadek zbiorów i pogłębi chroniczny głód.
W Iranie inflacja wynosiła ponad 40 proc. jeszcze przed wybuchem konfliktu, podaje agencja Bloomberg, a ceny żywności rosły jeszcze szybciej. Zakłócenia w imporcie, koszty energii i problemy z logistyką krajową prawdopodobnie jeszcze bardziej podniosą inflację cen żywności, pogłębiając trudności milionów ludzi.
Państwa Zatoki Perskiej, które importują od 80 do 90 proc. żywności – od zbóż i mięsa po nabiał i oleje roślinne – są również w znacznym stopniu uzależnione od Cieśniny Ormuz w zakresie dostaw. Długotrwałe zamknięcie cieśniny mogłoby wyczerpać rezerwy strategiczne w ciągu kilku miesięcy, zmuszając do wprowadzenia racjonowania lub kosztownego przekierowania transportu przez Morze Czerwone i Zatokę Omańską.
Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Angielskiej DW